Długo mnie nie było

dodane: 2014-01-14 22:01:40 ostatnia zmiana: 2014-01-14 22:01:40
Długo mnie tu nie było, miałam strasznie gorący okres w swoim życiu, trochę zmian i mało czasu dla siebie, teraz mam nadzieje, że znów będę tutaj bywać częściej :)
komentarze 

Czekanie

dodane: 2013-05-15 00:46:50 ostatnia zmiana: 2013-05-15 00:46:50
Nie mogę zasnąć. Nie umiem sobie wyobrazić tego co mnie może czeka, nie mam pomysłu jak to ze sobą pogodzić. Nie lubię takich sytuacji, co mi pozostaje to tylko czekanie i patrzenie się jak to wszystko się swoim tempem potoczy.
komentarze 

...

dodane: 2013-04-28 22:13:14 ostatnia zmiana: 2013-04-28 22:13:14
Wczoraj umarła Tunrida, smutno mi bo ostatnio straciłam 5 patyczaków, mam nadzieję, że 4 która ze mną została mnie tak szybko nie opuści.

Co u mnie, nic ciekawego. Miałam w nocy fajny sen, taki sen który nigdy nie będzie realny ... szkoda, że w snach wszystko jest takie jakie by się chciało w rzeczywistości.

Zachęcam wszystkich do obejrzenia filmu krótkometrażowego "Paperman". Piękna historia o miłości, oglądam ją codziennie:)
komentarze 

Nic się nie zmienia

dodane: 2013-03-27 22:16:54 ostatnia zmiana: 2013-03-27 22:16:54
Dawno nie pisałam, o jakoś nie miałam czasu.
Ostatnio mam trudny okres, muszę walczyć ze swoimi słabościami i je pokonywać, męczę się z niektórymi strasznie, ale daje jakoś sobie radę. Nie wiem jakby mój ostatni stan nazwać, może przybicie, dziwnie się czuję i jakoś żyć mi się odechciewa. Wiem wiem, muszę zmienić swoje myślenie, kiedyś przyjdą dobre dni, chociaż w to jakoś wątpię. Postanowiłam w końcu zadbać trochę o swoje zdrowie. Z moją psychiką chyba też już lepiej, kolega mi dużo pomaga, uczę się cieszyć życiem, chociaż nie jest to takie łatwe. Miło też spędziłam czas u mojego przyjaciela niedawno i pierwszy raz z kimś ugotowałam obiad. Co tu dużo pisać, nic się prawie nie zmieniło.
komentarze 

Osobista tragedia

dodane: 2013-02-08 22:36:21 ostatnia zmiana: 2013-02-08 22:36:21
Dążąc ślepo do szczęścia żyjesz iluzją, nie zauważysz kiedy marzenia przemienią się w coś, co doprowadzi Cię do samotności.
komentarze 

Brak czasu

dodane: 2013-02-05 12:11:16 ostatnia zmiana: 2013-02-05 12:11:16
Ostatnio naprawdę nie mam kiedy tu napisać, jak nie spotkania ze znajomymi, to pogaduszki ze starymi znajomymi, jak nie nauka, to rozmowy kwalifikacyjne i tak w kółko, nie mam czasu usiąść i coś fajnego sklecić, ale już coś nieco szykuje :)
komentarze 

Nie mam czasu

dodane: 2013-01-31 22:53:53 ostatnia zmiana: 2013-01-31 22:53:53
Dawno tu nie byłam, bo ostatnio mało czasu mam, oj dzieje się u mnie dzieje, mnóstwo rzeczy na raz, znajdę chwilę wolnego w weekend to popisze co nieco Wam moi drodzy czytelnicy.
komentarze 

Natchnienie

dodane: 2013-01-11 23:35:19 ostatnia zmiana: 2013-01-11 23:35:19
Czasem przychodzi taki dzień kiedy wiem,że na pewno mi się uda coś narysować, czuję jak przychodzi natchnienie, biorę kartkę i ołówek i biorę się do roboty, kocham ten stan:)

maluszek

orzeł
komentarze 

Postanowienia noworoczne

dodane: 2013-01-04 13:01:19 ostatnia zmiana: 2013-01-04 13:01:19
Moje postanowienia noworoczne :
- postaranie się zdać wszystkich egzaminów, które mnie czekają, będę się starać by jakoś dać z siebie wszystko ( Ci co wiedzą co to za egzaminy to wiedzą, Ci co nie, to najwidoczniej nie chce żeby wiedzieli ;D )
- w końcu zdecydować się zrobić prawo jazdy i je zrobić
- dostać fajną pracę
- popracować nad sobą
- popracować nad kondycją tzn.nad kaloryferem i innymi mięśniami, w końcu chce je mieć
- robić wszystko tak, by nikomu nie sprawić jakiejś przykrości lub bólu
- cieszyć się życiem i myśleć optymistycznie ( to chyba będzie najtrudniejsze)

No to na tyle, to najważniejsze postanowienia, reszta to bzdury, więc pominę je tutaj.
komentarze 

Podsumowanie roku 2012

dodane: 2012-12-31 22:30:56 ostatnia zmiana: 2012-12-31 22:30:56
Rok 2012 zaczął się niezbyt fajnie. Od 1 stycznia już nie było fajnie, miałam mega kaca, byłam skłócona z co niektórymi i w ogóle, poza tym jakiś kolo w sylwestra chciał się ze mną zapoznać, czy był upity pisząc to, nie wiem. Co z tym chłopakiem się stało, spotkałam się z nim we wrześniu, nie był w moim typie, więc mu to lekko przekazałam i się od spotkania nie odzywał, no i nawet lepiej dla mnie. Potem pojawił się Diabeł który też namieszał w moim życiu niestety, może jakby nie on, to by niektóre moje dobre znajomości pozostały do dziś, a tak to muszę się walić w głowę z tej głupoty, że zgodziłam się spróbować być z nim, wiedząc od samego początku, ze nic nie będzie. Szczerze, ten okres w tym roku był chyba najbardziej bolesny, ale też pozwolił mi poczuć coś czego dawno nie czułam, chociaż o tym nie mówiłam. Mam nauczę, by nie wchodzić coś co nie ma przyszłości i na siłę nie udawać, bo nie dość, że to rani mnie to i drugą osobę też. Było minęło, teraz jest lepiej. Następnie był radosny i jak i smutny okres w moim życiu, bo skończyłam studia i obroniłam magistra. No niestety musiałam się pożegnać z akademikiem, aż do teraz tęsknie za pokojem 226. Po studiach było w kratkę raz dobrze raz źle i tak w kółko, aż się zrobiło niezbyt dobrze, ale wyjdę na prostą w 2013, a przynajmniej mam taka nadzieje. Koniec roku zakończył znów z kłótnią, ale to na szczęście nie z mojej winy. Dziś także na koniec roku chciałabym przeprosić kilka osób, za to że nie zawsze z nimi byłam szczera, za to że nie doceniałam ich starań, opuszczałam ich dla ułatwienia sobie życia, że nie zawsze potrafiłam im doradzić w ich problemach, a także za to że zraniłam ich w jakikolwiek sposób. Wiem, że nie zawsze zachowywałam się odpowiednio, ukrywałam swoje uczucia i nie umiałam wprost powiedzieć co mi leży na sercu, ale nie jestem idealna, jak każdy z Was więc mam nadzieję, że Ci których zraniłam w tym roku jakoś mi wybaczą, jak nie całkowicie, to przynajmniej w jakiejś tam części, bo ja wszystkim wybaczyłam, to co się stało niemiłego. Najbardziej żałuje, że nie można cofnąć czasu i z co niektórymi być w takich dobrych kontaktach w jakich byłam wcześniej, ale mam nadzieją, że kiedyś to się naprawi. Dziękuję moim wytrwałym przyjaciołom, że jakoś ze mną wytrzymujecie :*, powiem to nawet tutaj Kocham Was .
komentarze 

Happy New Year

dodane: 2012-12-31 18:43:10 ostatnia zmiana: 2012-12-31 18:43:10
Szczęśliwego Nowego Roku 2013 samych szczęśliwych chwil w nadchodzącym roku Wam życzę, sukcesów zawodowych i co najważniejsze zdrowia :) Do zobaczenia w przyszłym roku :)
komentarze 

Życzenia

dodane: 2012-12-24 22:39:42 ostatnia zmiana: 2012-12-24 22:39:42
Życzę Wam moi drodzy czytelnicy, wszystkiego najlepszego, dużo zdrowia, spełnienia najskrytszych marzeń, spędzenia tych świąt w gronie rodzinnym :) Wesołych Świąt :)
komentarze 

Święta niech przyjdą i odejdą

dodane: 2012-12-17 21:45:00 ostatnia zmiana: 2012-12-17 21:45:00
Za tydzień święta, a ja co roku mam gorszy stosunek co do nich, nie czuje już w ogóle tej magi świąt, szczerze mówić biorę je jak jakiś przymus, są to trzeba je jakoś przeżyć. Prezenty już kupione, jeszcze mi tylko dla taty i cioci został, zawsze mam problem co im kupić. Najlepszy prezent mam dla mamy, już widzę jej minę jak go otworzy ... aż nie mogę się doczekać. W tym roku nawet zdecydowałam z rodzinką, że choinki nie będzie, bo po co nam, tak są w domu sami dorośli, więc nie potrzebujemy drzewka. Niech te święta szybko przyjdą i niech szybciej odejdą. Jakoś szczerze mówiąc mnie to wszystko przytłacza. Poza tym u mnie bardzo ciekawie, ale za bardzo szczegółów nie będę pisać, jedne co mogę napisać, że uczę się, a po za tym powróciłam do treningów i to ostro trenuje.
komentarze 

Nie wiem

dodane: 2012-12-07 20:48:40 ostatnia zmiana: 2012-12-07 20:48:40
nie chce mi się jeść, spać mi się w nocy nie chce, nad ranem mnie boli głowa, co mi jest nie mam pojęcia
komentarze 

Dawno nie pisałam

dodane: 2012-12-04 12:59:45 ostatnia zmiana: 2012-12-04 12:59:45
Dawno coś nie pisałam tutaj, bo jakoś tak wypadło, że tu nie zaglądałam. Szczerze nic się nie zmieniło, jak nie miałam ostatnio do niczego szczęścia tak nie mam, teraz mnie jeszcze głowa od dwóch dni ciągle boli, w nocy spać nie mogłam, po tabletce jakoś mi się zasnęło na jakieś 5h, ale po przebudzeniu znów czułam się źle. Chyba się w nd przeziębiłam, coś mi się tak zdaje.
komentarze 

Chcę doświadczyć znów OOBE

dodane: 2012-11-18 12:24:53 ostatnia zmiana: 2012-11-18 12:24:53
Ostatnio nie miałam czau pisać, bo ciągle coś tam musiałam robić, bo remontowałam łazienkę z tatkiem. Ile było problemów z nią, ale jakoś się wszystko udało zrobić w 2 dni. Z ciemnego fioletu zrobiła się błękitną laguną z białymi elementami. Dziwnie się teraz w niej czuję, tak jest jasno i wydaje się większa, będę musiała się przyzwyczaić. A tak poza tym zamierzam ćwiczyć OOBE. Kiedyś jak byłam dzieckiem nieświadomie z tego korzystałam, byłam na pierwszym etapie tego, niby nic niezwykłego, ale pociągającego to było. Teraz zamierzam doświadczyć czegoś głębszego, dłuższego i bardziej niezwykłego. Mam nadzieje, że mi się uda zrelaksować, bo bez tego ani rusz. Jak mi wyjdzie to wam opiszę, gdzie byłam i co widziałam. Już nie mogę się doczekać. Wiem tylko tyle, że za szybko mi się nie uda wyjść z ciała, bo jestem za bardzo zestresowana. ale poćwiczę nad tym. Jak kiedyś mi wychodziło, to teraz też musi ;D
komentarze 

Depresyjnie

dodane: 2012-11-12 23:13:52 ostatnia zmiana: 2012-11-12 23:13:52
Depresja wraca, a żałowanie, że coś się zrobiło bądź się nic nie zrobiło ... ile ja błędów w swoim życiu popełniłam ...
komentarze 

Kocham

dodane: 2012-11-10 23:19:12 ostatnia zmiana: 2012-11-10 23:19:12
Płaczę...
... słaba jestem ...
... słaba kiedy kocham ...
... okłamuje się ...
... czemu to robię ? ...
... nie wiem ...
... zatracam się ...
... wiem, wiem ...
... katuje się ...
... to kiedyś skończy się ...
... kochać będę nadal ...
komentarze 

Tyje i żyje

dodane: 2012-11-09 21:42:10 ostatnia zmiana: 2012-11-09 21:42:10
Ostatnio zabrałam się trochę za gotowanie, robię pyszną lasagne, tak tak drodzy koledzy w końcu zaczęłam gotować dla całej rodzinki. W domu od czasu przeprowadzki trochę przytyło mi się, chociaż jem jeden posiłek dziennie, ale za to wielki, oczywiście mam jeść więcej posiłków, ale jakoś mi się nie chce, po prostu nie mogę się jakoś zgrać z tym jedzeniem. No ale sobie przytyłam i na szczęście tak jak zawsze poszło mi w cycki. Uwielbiam tyć, bo zawsze one rosną, ale jeszcze nigdy nie urosły do rozmiarów dzisiejszych :). No ja schudnę to się one pierwsze zmaleją, już takie uroki mojego organizmu. Zamierzam znów ćwiczyć, żeby nie dostać bębna, bo źle się czuje z brzuszkiem :P. To chyba na tyle na dziś, muszę coś wykombinować na posty na blogu, bo nie mam o tym pisać, bo nić się nie dzieje ciekawego.
komentarze 

Nic ciekawego

dodane: 2012-11-05 15:58:55 ostatnia zmiana: 2012-11-05 15:58:55
U mnie stara bida, byłam przeziębiona, ale już mi lepiej. Maluszki rosną mi jak na drożdżach. Poza tym myślę o założeniu nowego bloga, ale jeszcze nie wiem o czym i muszę zacząć prowadzić mój blog o kosmetykach, bo jakoś go zostawiłam na boku.
komentarze 

Cukierek albo...

dodane: 2012-10-31 20:06:06 ostatnia zmiana: 2012-10-31 20:06:06
Ale dziś mnie podrywali "Cukierek albo przejście" uśmiałam się jak nie wiem ;D
komentarze 

Uczucia

dodane: 2012-10-28 21:28:16 ostatnia zmiana: 2012-10-28 21:28:16
nie ma ludzi bez uczuć ... tylko, jedni je ukazują, a drudzy nie ... ja należę do tych drugich, bo tak jest łatwiej mi żyć
komentarze 

kiedyś przychodzi zima

dodane: 2012-10-27 21:01:19 ostatnia zmiana: 2012-10-27 21:07:57
Czasem świeci słońce, czasem pada deszcz, ale to wszystko można przeżyć, najgorsze jest jak przyjdzie zima, a z nią śnieg, wtedy kończy się wszystko … na początku boli, potem coraz mniej, a na końcu umiera … ale zawsze trzeba pamiętać, że jedno musi umrzeć, by drugie mogło się narodzić … życie jest jak liść, wiosną wyrasta, przez lato trwa, jesienią się starzeje, a zimą umiera. Nasze życie jest takie samo, każda znajomość, każda czynność, ma swój początek i koniec i nikt tego nie może zmienić, tylko co możemy, to skrócić lub wydłużyć ten czas, bo tylko on od nas zależy.
komentarze 

Sen na jawie

dodane: 2012-10-21 22:13:08 ostatnia zmiana: 2012-10-21 22:13:08
Dziś w nocy przeżyłam coś nie zwykłego, mój sen wydawał mi się rzeczywistością, tzn. myślałam,że to jest w rzeczywistości, ze świadomością że śpię mając otwarte oczy. Słyszałam wołanie, jakby taty, on tylko mnie woła " Karol ", chciałam się odezwać, ale nie wiedziałam, czy to mi się śni czy jest na prawdę, potem słyszałam rozmowę zmarłej kobiety otwierającej drzwi do mojego pokoju, głos był bardzo wyraźny. Jeszcze mi się śniło / zdawało, że siostra mi zadaje pytania, patrzyłam się na nią, ale spała, ale ja ciągle słyszałam te pytania, chciałam jej odpowiedzieć, ale uznałam,że to dość dziwne. Tłumacze sobie to tym, że trochę wypiłam.
komentarze 

;(

dodane: 2012-10-19 15:29:43 ostatnia zmiana: 2012-10-19 15:29:43
Dziś trzecia rocznica śmierci mojej babci, wewnętrznie ją przeżywam bardzo, bo to w końcu była najukochańsza osoba w moim życiu. Chce mi się płakać, ale powstrzymuje te łzy, czemu nie wiem, pewnie dlatego bo nie chce zbędnych pytań, nie lubię ich, zachowam to lepiej dla siebie.
komentarze 

Problemowo

dodane: 2012-10-18 19:35:59 ostatnia zmiana: 2012-10-18 19:35:59
Nie wiem co zrobić z patyczakami, tzn. ilość mi się strasznie szybkim tempie zaczyna powiększać, dla 3 znalazłam dom, reszta zostanie u mnie, ale nie mogę mieć ich nie wiadomo ile, bo gdzie je mam trzymać, nie mam gdzie. Chyba będę musiała się pozbyć reszty jajeczek, myślę że to nawet zrobię w niedziele, ile się wykluje tyle będę miała. Dziś rano wykluły się cztery, byłam w szoku, bo dziennie miałam tylko jednego. Poza tym muszę narwać i zamrozić na zimę z 3 000 liści, już zaczynam je składować, już je odpowiednio podzieliłam na kartce w jaki sposób będą mrożone. Lipa, jeżyna, dąb mnie najbardziej interesuje i mam nadzieje, że jeżyny które znalazłam dziś są zimozielone, to ułatwi mi ich żywienie. Teraz o samych małych. Są grzeczne, trochę niemrawe, nie biją się, nawet sobie pomagają czasem. Niby są takie same, ale jednak inne. Jedzą jak szalone, dwójka z nich już trochę urosła. Szczerze mówiąc po zakupie Tunridy pierwsze dni trochę żałowałam, że zdecydowałam się, jednak potem, jak zaczęłam ją bardziej poznawać, zaciekawiła mnie, ma swoje humorki, nie wszytko je, ma to chyba po mnie, też jestem wybredna. Nie do wszystkich idzie z chęcią, nie lubi facetów zbytnio, bo źle jej się chodzi po owłosionej skórze. Ja za to nie lubię jak mi wchodzi na szyję, jak ja nie lubię jak ktoś mnie smyra po szyi... ciarki mi przechodzą i czuję to jeszcze przez długi czas. też nie lubię jak mi się zaczepi na oczy, a tak to jest spoko. Szkoda,że nie da się jej przytulić, ale i co z tego, tak kochana jest.
komentarze 

Za głosem serca

dodane: 2012-10-16 00:49:43 ostatnia zmiana: 2012-10-16 00:49:43
"Najtrudniejsze jest to, że idąc za głosem serca zostawiasz normalność i podążasz w nieznane, a stamtąd nie ma już powrotu "
komentarze 

Patyczakowa rodzinka

dodane: 2012-10-12 22:29:03 ostatnia zmiana: 2012-10-12 22:29:03
Dziś się urodził znów mały patyczak. Dostała na imię Kira od swojego pana, tylko jeszcze u mnie jest. Mam już 5 małych, to znaczy nie ja mam, ale jednego ma siostra na imię ma Jasmina, jednego ciocia Orianę , ja mam Mari, przyjaciel ma Kirę, a jeden czeka na decyzję adopcji i jest bezimienny na razie. No i oczywiście szczęśliwa mama Tunrida :). Dwa maluszki mi umarły niestety, jeden z nich był w połowie sparaliżowany ;(. Niedługo się skończą liście, wiec musze im znaleźć coś zastępczego. Porobię trochę im fajnych zdjęć to powysyłam, może każdego z osobna, bo trochę trudno ich razem upilnować. Czasem się potrafią poszturchać, ale nie robią sobie krzywdy. Chciałabym zobaczyć jak wychodzą z jajka, bo zdarza się to nocą tylko. To wszystko na dziś :)

maluszek

maluszek
komentarze 

...

dodane: 2012-10-08 23:58:48 ostatnia zmiana: 2012-10-08 23:58:48
Nie wiem czemu ludzie boją się tego czego pragną ... jesteśmy wszyscy tchórzami ... szczerze mówiąc całe szczęście,że jest jak jest ...
komentarze 

Pouczajcie z głową

dodane: 2012-10-05 18:34:24 ostatnia zmiana: 2012-10-05 18:34:24
Zauważyłam w ciągu kilku lat ciekawą rzecz. Faceci którzy nie potrafią zdobyć kobiety zaczynają nieźle świrować, czasem się zastanawiam czy mają równo pod sufitem. Robią różne głupie rzeczy, można im wybaczyć. Gadają, że ich żadna kobieta nie chce, bez powodu ich nie chcą, przecież tylko że oni za mało są spostrzegawczy co robią źle. Wszystko można wybaczyć, ale jednego gadania nie mogę znieść, a mianowicie pouczania mnie co to jest miłość. Przede wszystkim faceci , którzy mieli w swoim życiu wiele kobiet chcą mnie pouczać co to jest. Ja zastanawiam się skąd oni to mogą wiedzieć, skoro nigdy miłości nie doznali, bo skoro oni by kochali ze wzajemnością, to by nie zmieniali kobiet jak rękawiczki. Oni jak już przeżywają zauroczenie, a potem im mija i szukają nowych doznań u boku kogoś innego. Tylko nie wiem jaki mają cel pouczanie o tym innych, skoro sami nie wiedzą co to znaczy miłość. Moi zdaniem oni chyba mylą pewne pojęcia, ale to już nie moja sprawa. Ja z takimi kolesiami to tylko mogę mieć koleżeńskie relacje. Poza tym nienawidzę jak ktoś chce mnie pouczać w sprawach, w których nie ma zielonego pojęcia . Więc jak chcecie mnie w czymś pouczać, to się 100 razy zastanówcie, czy wiecie więcej niż ja. A i tak dla tych co mają z tym problem, na pytanie czym jest prawdziwa miłość , odpowie Wam małżeństwo z 50-letnim stażem.
komentarze 

Marzenia

dodane: 2012-10-02 21:34:31 ostatnia zmiana: 2012-10-02 21:34:31
Czasem warto troszkę pomarzyć :)

ja

ja
komentarze 

No to miałam darmową siłownie

dodane: 2012-10-02 21:06:53 ostatnia zmiana: 2012-10-02 21:06:53
Wczoraj miałam niezły wieczorek, nogi to mi do tyłka zaczęły wchodzić. Tato postanowił wymienić piec kaflowy na nowy piec. Rozwalając piec było pełno gruzu, cegieł i kafel do wynoszenia, więc sobie pochodziłam trochę po schodach z tymi rzeczami, jedna kafla i cegła miała chyba z 3 kg, niezła siłownia, brałam 2-3 cegły na raz to się nieźle zmachałam wchodząc i schodząc z 3 piętra. Łydki mnie do dziś bolą, a wczoraj moje nogi były jak galaretki, za to ręce od noszenia nawet nie bolały o dziwo. Dziś połykam magnez, bo muszą mięśnie wrócić do dawnego stanu. Nawet abs nie robiłam, bo już sił nie miała, ale dziś sobie zrobię, a co, kaloryferek w końcu chce mieć ... to znaczy coś tam pod spodem mam, tylko cholerstwo nie chce wyjść, a wspomagaczy nie chce brać, białka czy innego gówna dla kulturystów, bo potem będę wyglądać jak jakiś potwór, a nie o to mi chodzi. Dobra to na tyle newsów z mojego nudnego życia.
komentarze 

Co za ludzie

dodane: 2012-10-01 15:27:11 ostatnia zmiana: 2012-10-01 15:27:11
Wczoraj był dzień chłopaka, więc życzę wszystkim chłopakom wszystkiego najlepszego :)( wczoraj nie miałam czasu złożyć ).

Wczoraj pojechałam sobie z moim przyjacielem do Opola, bo się przeprowadzał na nowy rok akademicki.

Co do psa, to mnie wczoraj właściciele wkurzyli jak nie wiem. TOZ się już tą sprawą zajął, w tym tygodniu miała być interwencja i właściciele pewnie skądś dostali cynk i wypuścili psa na miasto, istna tragedia. Na prawdę ludzie nie mają serca i nie są gotowi na konsekwencje swoich czynów. Była cała akcja,którą zajęła się moja młodsza siostra, za pomoc jej bardzo dziękuję :*. W końcu się udało uratować tego psa i na szczęście między czasie nikomu się nic nie stało, bo pies do niektórych osób był bardzo agresywnie nastawiony i biegając bezpańsko mógł spowodować tragedię, nie był z pewnością szczepiony, dlatego ryzyko było wielkie. Nie wiem gdzie ludzie mają mózgi, bo na pewno nie na swoim miejscu. Jak wiedzieli co ich czeka mogli sami zabrać psa do schroniska, ale pewnie im szkoda było pieniędzy tracić, bo po co, w końcu i tak się nie przejmowali nim. Z tego co przypuszczam to właśnie tak to wyglądało, ktoś go wypuścił, bo posesja nie była uszkodzona, a w czwartek widziałam dwóch facetów stojących pod bramą, tylko po kilku minutach gapienia się na wzajem odjechali. W końcu się chyba domyślili, że mam coś związanego z tym psem, bo jak mnie zobaczył przestał na chwilę być agresywny. Cała historia w połowie na razie się zakończyła szczęśliwie, za parę dni jak nie znajdzie domu w przytulisku, znajdzie się w przepełnionym schronisku, a tam jego szanse na dom zmaleją. Jak ktoś byłby z Was zainteresowany czarnym psem do kolana ( teraz brunatny z braku witamin i minerałów) z białym krawacikiem i dolną szczęką, to zostawcie komentarz to mogę wam wysłać zdjęcie i więcej informacji, ale proszę o komentarze przemyślane,a nie takie,a napisze, ciekawe czy odpisze. Bo to chodzi o żywe stworzenie.
komentarze 

Stop wirtualnym chłopcom

dodane: 2012-09-27 23:21:17 ostatnia zmiana: 2012-09-27 23:21:17
Miałam pisać, ale jakoś nie umiałam się zebrać.
Wczoraj mnie odwiedził przyjaciel, pochodziliśmy trochę, poznałam go z Dyziem i miło minął dzień.

Ostatnio zastanawiam się czemu faceci się mnie boją. Na początku jak mnie nie znają, to są w ogóle tacy przesłodzeni aż mnie mdli. Gadają jakieś komplemenciki z nieba wzięte, bo co tam mogą wiedzieć skoro mnie nie znają, nie widzą i w ogóle. Wysyłają jakieś buziaczki, serduszka, aż mi śmiać się z tego chce. Oczywiście im mówię, żeby się tak nie rozpędzali, bo ich pęd minie szybciutko potem, ale oni swoje. Ja im tam nic nie wysyłam, bo szkoda im robić jakąś tam nadzieje, skoro z góry wiem, że taki typ faceta to na bank odpada. Potem dochodzi do spotkania i jest wielkie rozczarowanie, ze ich wyobrażenie o mnie jest trochę inne, a może całkowicie inne, zaczynają wierzyć w to co im mówiłam. Ja im pokazuje, ze sama potrafię sobie w życiu radzić, nie potrzebuje faceta do pomocy. Takich kobiet się faceci boją, szczerze mówiąc kiedyś od pewnego faceta usłyszałam, że zachowuje się jak facet i miał rację, w końcu ciągle z nimi przebywam to mam coś z ich zachowania. Szkoda tylko, że Ci biedni faceci co tak piszą do mnie i mają nadzieje, że jestem taka jak im się zdaje, nie chcą mi wierzyć. Z jednego się cieszę, że ich tam nie okłamuje i im nadziei nie robie ( a przynajmniej się staram). Szczerze mówiąc to mam różny stosunek do tych co poznaje na żywo i do tych w wirtualnym świecie. Nie lubię wirtualnych ludzi, są tacy zakłamani i wymyślają głupoty, chcą wielkiej miłości i nie wiadomo czego, wyobrażają bóg wie co. Nie wiem po co to robią, pewnie dlatego, że się nudzą, albo nie mają z kim rozmawiać, to piszą do przypadkowych osób i wciskają im kity myśląc przy tym, że są fajni. Szkoda tylko, że z jednej strony, ze swojej są tak spostrzegani. Ja ich troszkę inaczej postrzegam. Ja tam rozumiem, napisać do kogoś, gadać o swoich wspólnych zainteresowaniach, wymieniać się doświadczeniami, ale żeby pisać, by prawić komplementy i wysyłać buziaki. Co to portale społecznościowe i komunikatory to jakieś biura matrymonialne, jak ktoś ma z tym problem niech się zaloguje na jakimś odpowiedni portal i tam siedzi do woli, kto mu broni. Bo mi się potem nie chce jakiś głupkowatych rzeczy wysłuchiwać. W tamtym tygodniu miałam znów taką sytuację i szczerze mówiąc teraz jak mi jakiś facet napisze jakiś tekst w typie „ chce Cie poznać”, albo „ umówmy się na kawę” no to będzie miał ładną kulturalną śpiewkę, tylko muszę jakąś wymyśleć, po której już na pewno do mnie nie napisze. Więc kochani czytelnicy, jak chcecie zagadać to możecie, ale błagam, nie wysyłajcie mi komplementów, serduszek i buziaków. To tyle co na narzekanie na facetów, od czasu do czasu można, 30.09 będę dla nich milusińska ;D
komentarze 

Nie ma sprawiedliwości i nie będzie

dodane: 2012-09-23 18:09:40 ostatnia zmiana: 2012-09-23 18:09:40
Ostatnio zajęłam się sprawą pewnego psa, po interwencji Magdy. Szczerze mówiąc nie sądziłam, że dwie ulice od mojego domu mieszka w tak warunkach biedna psinka. Nie dość nie, że niema żadnego schronienia, to i nie dostaje od właściciela jedzenia, tylko od obcych, na podwórku mieszka w ciężkich warunkach , jakieś kable i pręty wychodzą z ziemi, pełno gruzu i śmieci. Widać, że nie jest dobrze karmiony, bo jego sierść jest brunatna, a to czarnulek. Nie wiem kim trzeba być, by traktować tak psa lub inną żywą istotkę. Za to psiak jest bardzo miłym i przyjaźnie nastawionym czworonogiem, nie rzuca się na jedzenie, woli najpierw dostać trochę pieszczot, a potem zjeść. Szkoda, że nie ma jak do niego wejść i można z nim przebywać przez kraty. Kto wie może po zgłoszeniu tego to odpowiednich organizacji, co już zrobiłam i nie tylko ja, dostanie nowy dom i szanse na godne życie, w warunkach przyzwoitych. Mam taką wielką ochotę jak widzę taki obraz zemścić się jakoś na właścicielu, bo co z tego jak się uda, to mu odbiorą psa, wlepią mandat i będzie po sprawie. Fajnie jakby ludzie za znęcanie się nad zwierzakami dostawali taką samą kare jak za znęcanie się nad ludźmi, ale niestety to nigdy nie nastąpi. Dziś miałam piękny sen, wszystko bym dała by się spełnił w realu, aż mi się wstawać nie chciało. Szkoda, że one się nigdy nie spełniają :).A tak poza tym stara bida, pracy szukam, klepie na klawiaturze ciągle i zajmuje się jakimiś rzeczami. W końcu zabrałam się za abs, lato minęło, ale brzuszek chce się mieć ładny ;D. Już mi wychodzi przedziałek, tak to nazwie taki dołek na środku brzucha oddzielający żebra i widać już zgłębienie pod pępkiem, ale na razie mniejsze niż miałam rok temu. Och może teraz się uda kaloryferem zrobić sobie, więcej jem to będzie chyba szybciej. Wczoraj spróbowałam różnych owoców morza, na początku się bałam, że nie zjem je, ale okazały się pyszne, aż częściej zamierzam je jadać, więc jak lubicie ryby to polecam :).
komentarze 

Chore serce otwieram

dodane: 2012-09-19 21:09:32 ostatnia zmiana: 2012-09-19 21:09:32
Happysad - " Bez znieczulenia"
komentarze 

Ściśle tajne

dodane: 2012-09-19 20:56:53 ostatnia zmiana: 2012-09-19 20:56:53
Ostatnio troszkę dużo rzeczy się u mnie dzieje, ale niestety na dzień dzisiejszy nie mogę pisać co to takiego, bo to sprawy ściśle tajne. Szczerze mówiąc pierwszy raz biorę w czymś udział i mam nadzieje,że zrobię wszystko co w mojej mocy. Poza tajnymi sprawami jest spokojnie, czekam na następny wyjazd do Krk. A tak to siedzę i robię jakieś pierdoły na kompie. Dziwnie w ogóle się czuje z myślą,że 1.10 nie zawitam na uczelni, już nie będę mieszkać w akademiku i jakoś życie będzie inne. No ale co zrobić nic nie trwa wiecznie i trzeba się z tym pogodzić. Tak się zastanawiam czy nie zrobić krótkiego filmiku złożonego ze zdjęć przypominający mój 5 -letni pobyt w Opolu.
komentarze 

przygaszać pragnienia

dodane: 2012-09-15 22:52:18 ostatnia zmiana: 2012-09-15 22:52:18
Miałam dziś przez chwilę straszną ochotę się do kogoś przytulić, przytulić i tak trwać przytulona przez parę chwil, ale nie miałam do kogo, ta chęć była tak wielka,że ją przerwałam czymś, głupi pomysł, ale pomógł.
komentarze 

Kraków

dodane: 2012-09-12 15:53:04 ostatnia zmiana: 2012-09-12 15:58:25
Od niedzieli przebywałam w Krakowie, oczywiście miałam pewny cel żeby tam jechać, ale też pomyślałam, że jak już tam sobie pomieszkuje to czemu by tak nie pozwiedzać sobie tej dawnej stolicy. Jedno mnie w tym mieście tylko wkurza, ilość ludzi ... gdzie się nie ruszysz to tam turyści i mieszkańcy, nie ma jakiś takich cichych zakątków, przynajmniej ja jeszcze takich nie znalazłam. A tak to miasto ładne, w dzień jak i w nocy. Ludzie których tam poznałam, są bardzo mili i życzliwi, nie mogę na nikogo złego słowa powiedzieć, szczerze czułam się tam jak u siebie.

Wawel

Wawel
komentarze 

Maluchy :)

dodane: 2012-09-07 00:30:53 ostatnia zmiana: 2012-09-07 00:30:53
Urodziły mi się patyczaki, jeden z nich umarł niestety, a jeden jest niepełnosprawny, ale nie odbiega od reszty, to zadziwiające jak niepełnosprawne zwierzęta potrafią sobie dobrze radzić.

Czekam,czekam... na co to Wam powiem jak to dostanę.

Brakuje mi paru ludzi, paru przyjaciół, rozmów z pewnymi osobami ... wszystko się zmieniło, choć nie wygląda tak inaczej. Do schroniska też nie zaglądam, jestem jakaś taka pustka w środku, niepotrzebna. Nawet ostatnio zaczęłam inaczej się zachowywać. Jem ziemniaki, schabowe nawet, ba nawet gotuje, mój specjał zupa z serków topionych, pycha :).
komentarze 

Dlaczego ?

dodane: 2012-08-19 23:43:31 ostatnia zmiana: 2012-08-19 23:43:31
Dlaczego nie mówimy o swoich uczuciach ?
Dlaczego nie chcemy się do uczuć przyznać ?
Dlaczego siedzimy bezczynnie i czekamy na cud ?
Dlaczego robimy wszystko na opak?
Dlaczego jesteśmy ciągle nieszczęśliwi?
Dlaczego się boimy? Czego się boimy?
Dlaczego wszystko komplikujemy?
Dlaczego miłość nie wyznajemy?
Dlaczego udajemy, że nie wiemy?
Dlaczego się nie domyślamy?
Dlaczego,no Dlaczego ... Dlaczego !!!!!?

Jacy my jesteśmy wszyscy beznadziejni
komentarze 

Nie wiem

dodane: 2012-08-06 13:20:19 ostatnia zmiana: 2012-08-06 13:21:17
"Czym dla Ciebie jest miłość?"
"Czy byłaś zakochana?"
"Czy chcesz się zakochać?"


Ostatnio najczęściej zadawane pytania przez moich kolegów. Niby proste i nieskomplikowane,a jednak sprawiają wiele trudności, chwilę zastanowienia i na końcu uświadomienie, że nie potrafi się na nie odpowiedzieć.
komentarze 

Żadnej pracy się nie boję

dodane: 2012-07-26 21:34:19 ostatnia zmiana: 2012-07-26 21:45:37
Żadnej pracy się nie boję, a te męskie wręcz uwielbiam. Wczoraj pomagałam tacie malować okna, bo mamy w domu takie stare przedwojenne i od czasu do czasu trzeba je odnawiać. Moim zadaniem było malowanie parapetu i ścieranie starej farby papierem ściernym, a na koniec posprzątanie miejsca pracy ;D

Tunrida


Dziś umarł Blady, schorowany piesek i ślepy ze schroniska, pamiętam jak z nim chodziłam na spacerki i byłam jego przewodnikiem, a teraz żyje sobie za tęczowym mostem, przynajmniej biedak nie musi się już tak męczyć, aż mi się łzy ukazały, bo bez płaczu się pisać o tym nie da [*] ;(

Dziś pierwsza rocznica mojej operacji na zatoki i torbiela, dobrze już mam to za sobą, jak wspomnę co ja przeżyłam to nie chciałabym drugi raz przeżywać tego samego.
komentarze 

odwiedziny i wspominki

dodane: 2012-07-25 19:27:19 ostatnia zmiana: 2012-07-25 19:27:19
Wczoraj sobie pojechałam do Opola z misją zaprowadzenie sis w miejsce gdzie miała się stawić. Przy okazji zaplanowałam sobie spotkania z przyjaciółmi.Fajnie spędziłam czas jak zawsze, przyszło nam na śmieszne wspominki i ogólnie było fajnie jak zawsze, trochę pospacerowałam po opolu. Wskazałam biednej kobiecinie drogę na dworzec, bo się zgubiła staruszka. A tak między czasie siedzę przeglądam oferty pracy i szukam z nadzieją, że coś znajdę. Tak mijają dni, tygodnie ... od czasu gdzieś wyjadę, spotkam się z kimś, nie jest źle.
komentarze 

Pani mgr inż.

dodane: 2012-07-19 00:13:13 ostatnia zmiana: 2012-07-19 00:13:13
Mało tu zaglądałam, bo miałam co innego do pisania ;p. 16.07 w końcu obroniłam magistra, teraz to już jestem mgr inż. . Czas teraz znaleźć pracę i ułożyć sobie jakoś życie. Mam nadzieję, że szybko coś znajdę. Ładniej się obronić nie mogłam, bo obroniłam się na 5 ;). Bardzo się cieszę, bo spełniłam marzenie babci, ciągle mi powtarzała, że chciałaby żebym miała wyższe wykształcenie. Niestety teraz wszystko się zmieni, już nie będę mieszkać w moim pokoju w akademiku, już nie będę chodzić na uczelnie i użerać z wykładowcami, nie będę pisać notatek i ratować roku przed sesją. Nie będę się wygłupiać na przerwach z kolegami. Teraz znając życie, zacznie się monotonne życie. Na szczęście będę mogła odskoczyć od niego i się spotkać ze znajomymi, całe szczęście, że oni po studiach zostaną … przynajmniej mam taką nadzieję, bo to bywa różnie. Wczoraj pojechałam do Opola pozałatwiać parę spraw i oblać mgr. Dobrze, że przed końcem mojego pobytu przestało padać, to jeszcze odwiedziłam z Wilczkami moje ulubione miejsce. Tylko na chwilkę, bo trzeba było wracać do domu. Ważne, że miło spędziłam czas z osobami które lubię. W poniedziałek po obronie odwiedziłam też moich przyjaciół, ale tych czworonożnych, ale się ucieszyły na mój widok, ja na ich też. Obym przynajmniej raz w miesiącu się z nimi widywała. Co najbardziej mnie wkurza teraz, to pogoda. Nie wiem czemu zawsze tak jest, jak mam naukę i pracę to świeci słońce, a jak mam wszystko z głowy i mogę pospacerować i spędzić aktywnie czas, to leje jak z cebra. Jednym słowem, nic tylko zająć się czymś w domu. Teraz to trzeba napisać jakieś CV i poroznosić lub porozsyłać, więc mam co robić, poza tym mam parę domowych spraw, więc nudzić się nie będę.
komentarze 

Coraz bliżej do mgr ;)

dodane: 2012-07-11 23:58:11 ostatnia zmiana: 2012-07-11 23:58:11
Co tam u mnie słychać ? A dziękuję bardzo dobrze, w poniedziałek pojechałam do Opola oprawić prace dla promotora i recenzenta i porozmawiać z promotorką o obronie, która zbliża się tuż tuż ;) Wczoraj byłam w Warszawie, więc jak widać dużo podróżuję, ale teraz się muszę skupić na pytaniach na egzamin dyplomowy.Po za tym wszystko w porządku, a nawet lepiej, już nie czuje się jakoś takoś depresyjnie, w ogóle się nie czuję przytłoczona, a to dla mnie jakaś nowość. W ogóle jakoś ostatnio się zmieniam i to na lepsze, oby tak dalej było, to będzie dobrze :)
komentarze 

To już jest koniec

dodane: 2012-07-04 17:09:11 ostatnia zmiana: 2012-07-04 17:09:28
Miałam trochę ostatnio latania, bo musiałam się wyprowadzić z akademika, pozałatwiać sprawy związane z obroną pracy magisterskiej. Już za 2 tygodnie będę pani mgr inż. Szkoda,że ten czas tak szybko minął, ale co zrobić wszystko kiedyś przemija i trzeba brnąć dalej. Żal mi było wyprowadzać się z pokoju w którym spędziłam 5 lat mojego życia, najbardziej to mi będzie żal łóżka, bo było fajne i dobrze mi się na nim spało ^^. A tak poza tym to czasem odwiedzam akademik, przez ostatnie dni codziennie ;p.
Poza sprawami uczelnianymi jest jeszcze schronisko. Teraz jak panują te 30 stopniowe temperatury to się psy strasznie męczą. Ostatnio jeden piesek mi dostał padaczki, pierwszy raz byłam świadkiem czegoś takiego i jeszcze na dodatek byłam sama, ale jakoś przy pomocy Agaty i Kasi przeżyłam wraz z moim podopiecznym ten atak. Chociaż dostałam wskazówki by nie dotykać psa, ten i tak chciał czuć mnie przy sobie i mi postawił głowę na ręce, już nie chciałam się odsuwać. Teraz jak bywam w schronisku to wychodzę na krótkie spacerki pod drzewkiem, żeby nie narażać psiaków.
No i jeszcze się pochwalę,przyszła dziś paczuszka z kosmetykami które wygrałam w konkursie, ale jestem happy ;D.
komentarze 

Dzień Ojca

dodane: 2012-06-23 18:15:12 ostatnia zmiana: 2012-06-23 18:15:12
Nie zapominam oczywiście o Dniu Ojca, Wszystkiego najlepszego dla mojego Tatusia :* i oczywiście dla wszystkich tatusiów odwiedzających mojego bloga, w końcu to Wasze święto.
komentarze 

Zatkany zlew to nie problem ;p

dodane: 2012-06-23 18:13:45 ostatnia zmiana: 2012-06-23 18:13:45
Dziś w ogóle mam jakiś pechowy dzień, nie dość,że nie spałam w nocy i następną nockę zarwie, a to wszystko przez sąsiadów którzy do 5 hałasowali ;/. Nie dość, że nie wyspana, to jeszcze mi się zlew zatkał i musiałam go odetkać, innego sposobu nie było jak odkręcenie syfonu i wyczyszczenie. jakby nie patrzeć robota dla faceta, a ja sobie świetnie z nią poradziła, no w końcu mam inżyniera :D. No na szczęście magisterka ruszyła, mam nadzieje,że na poniedziałek albo wtorek wyrobie się z pracą w końcu do 8.07 muszę ją zanieść by się bronić w terminie. Średnia z tego semestru wyjdzie mi zadowalająca bo aż 4,66 jak dobrze pójdzie, albo coś w tych okolicach. Więc nie muszę się martwić oceną na dyplomie, bo ta na pewno będzie wysoka. Tęsknić będę za Opolem, za ludźmi, za wszystkim, w końcu jakie nie były te lata to i tak było wspaniale, raz wesoło, raz smutno, ale zawsze jakoś, a teraz co mnie czeka, pewnie monotonia, znajd prace, i będzie, praca dom, praca dom i tak w kółko. Z jednej strony się cieszę, bo jakby nie patrząc już mi zbrzydło studiowanie, ile można się uczyć mało potrzebnych rzeczy i się stresować zaliczaniem. Mam jeszcze jeden projekt który chce zrealizować przed moim wyjazdem z Opola, tylko nie wiem czy mi się uda, a jak coś to jak będę ludzi odwiedzać to go zrobię i wam wyniki jego pokaże na moim blogu :)...a teraz zmykam zająć się mgr :)
komentarze 

Faceci

dodane: 2012-06-17 19:19:34 ostatnia zmiana: 2012-06-17 19:19:34
Wszyscy się zastanawiają czemu dziewczyny są takie wybredne co do facetów. Oczywiście faceci są też wybredni, lubią tam duży biust fajny tyłek, długie nogi itp. Kobiety mają podobnie tylko się trochę na to inaczej patrzą. Faceci się patrzą na kobiety jako obiekt seksualny, a kobiety na facetów jak na przyszłego ojca ich dzieci. Dlatego kobiety poszukują mężczyzn dobrze zbudowanych, niełysiejących, z takimi a nie innymi oczami, kolorem włosów jakim im się podoba, bez nałogów, bez jakiś takich tendencji do bójek itp. Bo cześć genów dziedziczy od ojca, więc trzeba wybrać takiego, by dziecko było i ładne i nie miało potem jakiś problemów zdrowotnych, żeby się dzieci z niego nie śmiały itp. Mało kto chce, żeby np. jego dziecko w wieku 20 paru lat łysiało, bądź żeby było rude i w szkole było nazywane rudzielec. Wiec drodzy panowie, przestańcie się czepiać, że jesteśmy takie wybredne, bo my to wszystko robimy dla naszych potomków im lepsze geny, tym lepsze dziecko. No oczywiście niektórym kobietom to obojętne dość, jaki będzie jej facet, ale jak dla mnie to jest ważne. Jak dla mnie to powinien mój facet być dobrze zbudowany, najlepiej jak będzie miał figurę w kształcie litery V, czyli szeroki w ramionach wąski w talii, oczy obojętne jakie, musi być na 100% brunetem i nie może mieć nałogów, bo niektóre nałogi powodują jakieś tam problemy zdrowotne i na 100% nie można być pewnym, że dziecko urodzi się zdrowe. Niby tak mało wymagam, a tak trudno takiego znaleźć ;/. No charakterek też musi mieć dopasowany ;p Nom mam nadzieję, że Ci co tam mi marudzą, to w końcu zrozumieją co nieco.
komentarze 

Fajny dzionek

dodane: 2012-06-12 21:12:13 ostatnia zmiana: 2012-06-12 23:39:50
Dziś był fajny dzionek kumpel mnie odwiedził i piliśmy sobie kulturalnie winko, jak zawsze było fajnie, z tym człowiekiem nudzić się nie można, a tak rzadko się spotykamy.Nawet się zdziwił,że mam lampki do wina, bo jak z kimś pije to zawsze z gwinta, a tu taka odmiana. Fajnie się tak spotkać od czasu do czasu i pogadać w miłym towarzystwie o życiu. A tak to wygrałam kosmetyki w pierwszym moim makijażowym konkursie.Cieszę się bardzo, w końcu za taką cenę bym ich nie kupiła, bo jak na razie nie są na moją kieszeń, a tak to sobie będę miała za free, a konkurs znów nie był taki ciężki. Szkoda, że dzisiejszy dzionek taki burzliwy i deszczowy, może jutro będzie ładniej.
komentarze 

Miłość

dodane: 2012-06-07 20:09:43 ostatnia zmiana: 2012-06-07 20:09:43
"Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje"
komentarze 

Tunrida

dodane: 2012-06-04 18:48:31 ostatnia zmiana: 2012-06-04 18:48:46
Dziś trochę popiszę o Tunridzie, w końcu trzeba dziewczynę przedstawić . Tunrida to patyczak indyjski, jest owadem bezskrzydłowym i przypomina patyk. Tunridka jest koloru brązowego na przednich łapkach ma czerwone plamki. W dzień śpi, w ogóle się nie rusza, nawet mnie nabrała i myślałam, że mi umarła na początku, ale teraz już wiem co i jak. W nocy buszuje po słoiku i wcina liście, jak na razie upatrzyła sobie liście lipy, chyba jej najbardziej smakują, dobrze, że mam blisko drzewa lipy, bo inaczej lipnie by było ;p . Z tego co wyczytałam to niedługo powinnam się spodziewać jajeczek i za jakieś 2 miesiące mieć malutkie patyczaki, aż się nie mogę doczekać małych. Jest to owad bardzo delikatny, chociaż na takiego nie wygląda. Jak miałam ją na ręce czułam jaka jest delikatna i aż bałam się, że jeszcze jej coś zrobię, na szczęście nic się nie stało. Na razie tyle o Tunridzie, no i przez ciotki i wujków jest rozpieszczana, przynoszą jej pyszności ;D. Moim rodzicom, a w szczególności mamie się spodobała, choć jeszcze jej na żywo nie widziała.

Tunrida


U mnie jakoś leci, do przodu na szczęście. Dziś w końcu zaliczyłam ” Komputerowe obliczanie pól” i to jeszcze na jaką ocenę, pół semestru modliłam się o 3 a tu proszę 5 dostałam z Bartkiem :). My to jednak jak jesteśmy razem w grupie to mamy dobre oceny, chociaż na początku zawsze czarno to widzimy. Za tydzień następne zaliczenia, trzeba się brać za naukę .
komentarze 

Wszystko wraca do normy

dodane: 2012-06-03 01:34:07 ostatnia zmiana: 2012-06-03 01:34:07
Mam już swojego dzidziusia od wczoraj :) Tunrida jest już ze mną, opiszę ją krótko następnym razem :)

Dużo się pozmieniało przez pewien czas w moim życiu, trochę na gorsze, trochę na lepsze. I przez ten długi okres się czegoś nauczyłam, wielu rzeczy. Po pierwsze nigdy nie łam swoich zasad. Ja niestety złamałam i dostałam nauczkę, zawsze mówiłam, że jak ktoś mi będzie kazał wybierać pośród niego a kogoś mi bliskiego, to odrzucę jego, ale się tak nie stało. Wybrałam kogoś do kogo nic kompletnie nie czułam, z kim byłam, bo byłam, a odrzuciłam kogoś kto coś w moim życiu znaczy. Dwa miesiące męczarni były straszne, nie odzywaliśmy się w ogóle, nie miałam komu się zwierzyć, kogo przytulić. Rodzice się też trochę martwili i zastanawiali, czemu z nim nie utrzymuję kontaktu, w końcu się nie dziwię, bardzo go lubią, ciągle się wypytują o niego. Teraz w końcu zrozumiałam, że nie ma co wybierać tych co Ci karzą wybierać, bo to nie ma sensu, tym bardziej jak ani ja ani moi bliscy nie są tym kimś zainteresowani. Jedno mnie cieszy w tym wszystkim, że skoro skrzywdziłam parę ludzi przez ten okres, to moje relacje z nimi powoli się zaczynają odbudowywać, wiem że już nie będzie tak jak było, ale ważne żeby przynajmniej połowa tego wróciła. No i w końcu znów zaczęłam wychodzić do ludzi i spotykać się z nowo poznanymi chłopakami. Jakby nie patrzeć na wszystkich patrzę trochę z góry, ale wiem jedno jeśli nie będę czuła do kogoś czegoś, to nie ma mowy żebym z tym kimś była. Tego będę się teraz trzymać i może zamiast tracić to w końcu kogoś zyskam. Najlepiej to kogoś kto będzie chłopakiem i przyjacielem w jednej osobie.
komentarze 

Piasto...Piastonalia

dodane: 2012-05-26 13:11:13 ostatnia zmiana: 2012-05-26 13:11:13
Wczoraj na piastach grały takie sławy jak Skangur, Hurt i Ira. Najlepszy tak dał koncert Hurt, tak się wyskakałam i wydarłam jak nigdy. Trochę mnie dusiło, bo w pogo unosił się pył z ziemi, cała byłam nim osadzona,aż jadłam to ;p. Najlepiej jak ktoś skacząc przede mną oblał mnie piwem, z twarzy mi ciurkiem piwko spływało. W powietrzu roznosił się zapach majki, jestem ciekawa, czemu nie sprawdzają czy ktoś nie wnosi narkotyków. Ale było super,ważne,że mogłam spędzić fajnie czas przy dobrej muzyce i ze znajomymi. Myślę,że każdy się świetnie bawił. Mili też byli faceci, którzy koło mnie się przechadzali lub tańczyli, tylu komplementów od obcych facetów jeszcze nie usłyszałam ;D.
komentarze 

Piastonalia

dodane: 2012-05-25 07:47:02 ostatnia zmiana: 2012-05-25 07:47:02
Trwają Piastonalia, święto studentów, pełne koncertów i zabaw. Wczoraj byłam na koncercie Jamal ‘a i Grubson’a. Jak to na koncertach dużo ludzi, unoszący się zapach fajek i zioła, miłe trzęsienie narządów w ciele i fajne towarzystwo, żyć nie umierać :)
Dziś idę na wymarzony koncert Hurta, któryś to już z kolei z koncertów na których byłam i wiem, że po prostu będzie zajebiście ;D
komentarze 

Ten zapach po deszczu

dodane: 2012-05-22 21:38:00 ostatnia zmiana: 2012-05-22 21:38:00
Dziś byłam w schronisku, jak to w schronisku dużo śmiechu i zajęcia. Najśmieszniejszy był dziś młody facet, który się wystraszył Saby, bernardynki i w dodatku w kołnierzu ;D No fakt wygląda okazjonalnie, sięga mi do bioder, ale ona taka milutka jak nie wiem. Poznałam dziś parę kotów, no i Doga, naszego nowego podopiecznego. Dzień był taki jakie lubię, słońce , dość upalnie i ten cieplutki majowy deszczyk, który ochładzał każdy odkryty kawałek mego ciała i spływając przyjemnie łaskotał. I jakbym mogła zapomnieć o tym zapachu, świeżej skoszonej trawy i zapachu ziemi podczas deszczu. Zapach ziemi po deszczu, to mój ulubiony zapach. Chciałabym wąchać ten zapach bez przerwy, tak go uwielbiam :)
komentarze 

A miało być tak pięknie

dodane: 2012-05-21 21:23:45 ostatnia zmiana: 2012-05-21 21:23:45
"A miało być tak pięknie ,miało nie wiać w oczy nam i ociekać szczęściem, miało być "sto lat! sto lat!"" te słowa piosenki Happysad nie są prawdziwe, bo nic nie ma być piękne, to my sami chcemy by było coś pięknie, ale nigdy nam to nie wychodzi. Czemu nam to nie wychodzi ? Odpowiedź na to pytanie jest banalnie prosta, bo się za bardzo staramy. Po co się starać z całych sił o kogoś, jak to tylko będzie trwać przez chwile, już lepiej się strać po trochu przez całe życie. Oczywiście, zawsze jest tak że jedna strona się bardziej stara, a druga mniej lub w ogóle. To jest większy orzech do zgryzienia, szczerze mówiąc to do niczego nie prowadzi, a na pewno nie do związku. Drugą dość ważną rzeczą jest to, że ludzie chcą pięknego życia i za bardzo je koloryzują . Czym ? Jakby nie patrząc żeby było pięknie trzeba to ładnie oprawić, a w co oprawić, to proste, w piękne miłe słówka i piękne krajobrazy lub wpadające w pamięć pomieszczenia. A tu ludziom znów nie brakuję wyobraźni, jak czasem słyszę co ludzie do siebie mówią nawzajem to myślę, że padnę ze śmiechu. Tak samo jest z komplementami, jak by nie patrząc komplementy są najlepszym kłamstwem, lepszego nie słyszałam. Mi jak ktoś prawi komplementy to mam tylko jedną myśl w danej chwili, a mianowicie „ kurcze jakiś idiota, co on myśli, że ja się dam nabrać”. No ale potem myślę, chce pewnie żeby było miło to niech ma i udaję ucieszoną, żeby mu przykrości nie zrobić. Najśmieszniejsze jest to, że Ty myślisz, że ten ktoś uwierzył i na odwrót ;D I poprzez takie koloryzowanie rodzi się nasze wyobrażenie o pięknych chwilach, które są jedynie tylko kłamstwem. Przykre, ale prawdziwe. Więc chcąc być szczęśliwym i mieć piękne życie, przestańmy robić coś na siłę, przestańmy wciskać kity ... po prostu bądźmy szczerzy do bólu i bądźmy sobą.
komentarze 

Tęsknota

dodane: 2012-05-16 17:56:11 ostatnia zmiana: 2012-05-16 17:56:11
Dużo osób uważa, że jestem dziwna, zaprasza mnie do jakiś klubów na imprezy i w ogóle gdzieś gdzie nie chodzę, a ja nie jestem dziwna, ja jestem oryginalna ;D. Zamiast siedzieć w klubach wole siedzieć na świeżym powietrzu, patrzeć się w niebo, oglądać zachody słońca, patrzeć się w gwiazdy, gapić się w tafle wody i na kamyczki piasku spadające z moich rąk. Nie przepadam za tłumami ludzi, jak już to wole małe grono ludzi których lubię. I chociaż dość dużo gadam lubię milczeć. Jeszcze nie spotkałam nikogo z kim bym mogła pomilczeć przez cały spacer, bez zbędnych pytań czemu się nie odzywam. Ostatnio mi strasznie brakuje spacerów, tych 15 km, a w szczególności tych nocnych, w których nawet ciemna droga nie jest straszna, bo znam każdy jej zakamarek. A poza tym brakuje mi tych miejsc, gdzie często bywałam, a teraz nawet tam nie zaglądam, tam gdzie spędziłam radosne chwile. Jak uporam się z magisterką, wyjdę na spacer z aparatem i sfotografuje wszystkie miejsca które miały jakieś większe znaczenie w moim życiu, przez te 5 lat spędzonych w Opolu, bo jak mnie coś wywieje stąd to będę miała coś co mi przypomni o tych fajnych chwilach.
komentarze 

Metamorfoza

dodane: 2012-05-16 11:33:29 ostatnia zmiana: 2012-05-16 11:34:10
Ostatnio mało kto mnie poznaje ze znajomych, a jak już mówię im „cześć” to robią oczy i się dziwią, że to ja :D . No może dlatego, że trochę eksperymentuję ze swoim wyglądem, inaczej się czesze, trochę się inaczej ubieram, ba nawet sobie moje buciory przywiozłam na koturnie. Wczoraj to nawet usłyszałam, że wyglądam lepiej niż wyglądałam wcześniej ;D. Metamorfozy czasem jak widać wychodzą na dobre.

Wczoraj byłam w schronie, musiałam odpchlić kilka psiaków, nie sądziłam, że to będzie takie trudne, bo moi podopieczni nie chcieli mi ustać w miejscu nawet na moment. Smutno mi się w schronisku zrobiło jak zobaczyłam szczeniaczka, który skakał i piszczał jak zabawka, by ktoś go pogłaskał i się z nim pobawił. Nie wiem jak można porzucić taką 9-tygodniową kruszynkę. Ludzie to w ogóle już nie mają serca ;( .

Skubi
komentarze 

Tunrida

dodane: 2012-05-15 09:40:17 ostatnia zmiana: 2012-05-15 09:40:17
Mam już imię dla mojego zwierzaczka - samicy,będzie się nazywała Tunrida co oznacza skandynawską kobietę-diabeł ;D Diablicą to ona nie będzie, raczej aniołkiem, ale lubię mroczne imiona ;) No i ze Skandynawii to ona na pewno nie pochodzi ;D ale imię mi się podoba.
komentarze 

Będę miała zwierzątko

dodane: 2012-05-14 21:55:33 ostatnia zmiana: 2012-05-14 21:55:33
Dziś idąc na uczelnię zamarzyłam kupić sobie zwierzątko, które widziałam w piątek w sklepie zoologicznym. Na razie będę go nazywać zwierzątkiem, a jak już sobie go sprawię, to napiszę co to takiego będzie. Na razie muszę skołować dla niego odpowiedni domek, bo gdzieś muszę go trzymać. Chociaż nie będzie to zwierzak do tulenia, głaskania, to i tak myślę,że będę go kochać i w jakiś tam sposób okazywać mu miłość, w końcu będzie moim zwierzaczkiem ;). Już myślę nad imieniem, wiem na pewno, że będzie to samica ... no ale niestety muszę na nią trochę poczekać.

Na uczelni nawet bardzo dobrze, spać za bardzo nie mogłam, bo dziś było oddawanie projektów i co oczywiście do poprawki mój i kolegi projekt był, ale nic strasznego, prawie każdy był odesłany z kwitkiem, ale teraz wiem co poprawić i o dziwo nie ma tego aż tak dużo, można powiedzieć,że już poprawiłam.Więc 28.05 jeden przedmiot będę miała z głowy ;D.
komentarze 

Faceci zawsze wiedzą lepiej

dodane: 2012-05-13 10:36:01 ostatnia zmiana: 2012-05-13 16:27:19
Ostatnio coś mnie faceci wkurzają, chyba wróciła " wredna suka z charakterem ", bo po nich nieźle zaczynam jeździć, czasem to nawet przesadzam, ale jak zawsze jadę po nich z kulturą i bez przekleństw. Nie wiem czemu jak się do mnie odezwie jakiś koleś to się od razu wkurzam, a jak zaczyna mi mówić,że wie co ja o nim myślę to mam ochotę, by przestał istnieć. Faceci są dziwni, nie mam pojęcia skąd im się bierze to,że wiedzą co o nim dziewczyna myśli.Jeszcze jakby mieli jakieś podstawy tak myśleć, ale nie mają, co myślą,że zaimponują tym kobiecie. W życiu się nie spotkałam,by ktoś wiedział, co ja o nim myślę, za to wszyscy wiedzą lepiej, aż mi się śmiać z tego chce. Szczerze mówiąc to niech sobie myślą skoro tak bardzo chcą, że myślę o nich źle i że są tacy i owacy. Jak chcą to niech myślą, to nie mój problem, ja wiem swoje i mi to wystarczy, a że myślą,że kłamie to już nie moja sprawa. Ja zawsze jestem szczera i mówię to co myślę, więc Ci których nie lubię wiedzą o tym. Więc drodzy faceci, jak nie macie co robić to myście co o Was myślą dziewczyny, te myślenie tak Wam na dobre nie wyjdzie, ale przynajmniej się czymś zajmiecie ;D

myślenie faceta
komentarze 

Dni lecą ...

dodane: 2012-05-11 19:35:58 ostatnia zmiana: 2012-05-11 19:35:58
Wczoraj sobie zrobiłyśmy babski wieczór, bo tatuś na dwa dni sobie wyjechał służbowo, więc siedziałam sobie z mamą i siostrami do późna i piłyśmy sobie piwko ;D ... Dziś ledwo wstałam, tak mi się nie chciało,że nie wiem, ciągle wyłączałam ten budzik, ale w końcu się podniosłam, bo miałam iść do dentysty. O dziwo dziś na śniadanie zjadłam dwie bułki z twarożkiem, nie wiem co taka głodna byłam, chyba po tym piwie ;D. U dentysty jak u dentysty, moja najlepsze dentystka robi mi tak ząbki,że nic nie boli ... 1.06 ostatnia wizyta i będę miała na jakiś czas spokój z chodzeniem do stomatologa ;).

Ostatnio wpadła mi w oko druga część książki "Ja,Diablica" zatytułowana "Ja,Anielica" ... no to pomyślałam,że jak jedną przeczytałam, to i drugą też mogę. Szczerze mówiąc ta druga mi się jakoś bardziej podoba i mam nadzieję,że mimo roboty, wieczorkiem, z godzinkę będę mogła sobie ją poczytać.
komentarze 

Udało się

dodane: 2012-05-10 15:50:22 ostatnia zmiana: 2012-05-10 15:50:22
No to pierwsza próba jedzenia wszystkiego przeszła pomyślnie ;) Zjadłam 2 hot dogi, po prostu wyczyn i do tego nie było mi niedobrze, ani nie marudziłam, po prostu wzięłam do buzi i jakoś szło jedzenie :D nie mogę uwierzyć,że zjadłam te parówki ;p... chyba się uda :)
komentarze 

Sama muszę sobie pomóc

dodane: 2012-05-10 13:41:13 ostatnia zmiana: 2012-05-10 13:41:13
Postanowiłam się w końcu zacząć zmieniać ... zmieniać mój sposób jedzenia. Dziś postanowiłam zjeść hot doga, szczególnie chodzi mi o parówkę, normalnie bym jej nie zjadła, ale dziś spróbuję, zamierzam codziennie jeść coś czego nie jadłam do tej pory, nawet zamierzam ziemniaki jeść do obiadu, może się uda i może się wszyscy odczepią ode mnie, bo już mam dość, na uczelni, w akademiku, w domu, u znajomych nic nie słyszę, tylko to,że mam jeść wszystko i przytyć... już nie mam sił tego słuchać, więc zrobię coś z tym... inni mogą wszystko, albo prawie wszystko jeść, to czemu ja nie mogę, zamiast łazić do psychologa i jakiś innych lekarzy, sama z tym sobie poradzę, zresztą jak ze wszystkim ... bo nikt mi lepiej nie pomoże jak ja sama, muszę liczyć na samą siebie i zwalczyć ten strach przed zjedzeniem, łatwe to nie będzie, ale nikt nie mówił,że życie będzie łatwe, a jak ktoś je sobie utrudnia, to ma jeszcze gorzej... ma tak jak ja. No to do dzieła, zaczynam terapię ;D
komentarze 

Majówka po majówce

dodane: 2012-05-08 19:37:02 ostatnia zmiana: 2012-05-08 19:37:02
Majowy weekend minął bardzo fajnie, choć potem bolało. Pierwsze dni weekendu byłam w domu, w końcu doszłam nad zalew, chyba z 2 miesiące tam szłam ;p. Po powrocie do Opola postanowiłam z sis i jej chłopakiem pojechać nad kamionkę nad Bolko się poopalać. Było strasznie ciepło, ale woda w kamionce zimna jak lód, weszłam tylko do kolan, bo mi nogi drętwiały. Na drugi dzień wybrałam się tam sama, było więcej ludzi, bo był to 1 maj, woda była cieplejsza, spokojnie można było się pomoczyć… mimo stosowania kremu dostałam poparzenia 1 stopnia i do piątku siedziałam w domu. W piątek odwiedzili mnie rodzice i poszliśmy całą rodzinką do ZOO, dla rodziców to była frajda, bo byli tam ostatnio chyba ze 20 lat temu, ja w czerwcu tamtego roku, to nie było dla mnie jakiejś nowości. Po ZOO poszliśmy do schroniska, zapoznać rodziców z psiakami. Sobota była miła, bo jak mogła być inna jak przez 6,5 h siedziałam z psiakami i rozmawiałam z „ciotkami”. Przy okazji wolnego zaczęłam pisać moją pracę mgr, jeszcze muszę skończyć praktykę i jakoś się z tym uporać, ale już jestem do przodu.

Dziś mi dzień minął spokojnie, trochę na spacerowaniu, trochę na rozmowach no i na nauce. FDTD mi się chyba będzie śniło po nocach ;/. Mam nadzieję, że jakoś się z tym uporam, najgorzej, że ciągle dostajemy nowe zadania od wykładowców. Na spacerku znalazłam trzy brzydkie kaczątka wyrośnięte, nie sądziłam, że w takim miejscu mogą mieszkać, nakarmiłam je chlebkiem, tak się cieszyły aż merdały ogonkami. Uwielbiam takie spacerki po Bolko, tak samo jak lubię to miejsce, jak się wyprowadzę z Opola to mi chyba najbardziej jego szkoda będzie… .Tyle wspomnień mam związanych z Bolko, kamionką na Bolko i Silesią, że na pewno będę odwiedzać te miejsca, choćby tylko po to by powspominać te beztroskie studenckie czasy ;p

Już się piastów nie mogę doczekać ... a to jeszcze 2 tyg ;D
komentarze 

Wampir Energetyczny

dodane: 2012-05-06 13:27:51 ostatnia zmiana: 2012-05-06 13:27:51
Ostatni tydzień w końcu przyniósł mi radosne, bezproblemowe dni. Uwolniłam się od głupich, niepotrzebnych myśli, zajęłam się sobą, moimi sprawami i moją magisterką. Mam dziwne uczucie, uczucie wolności, ale takiej pełnej wolności i spokoju. Nie jestem już zmęczona, wykończona, rozdrażniona, wkurzona, słaba … nic mnie nie boli, od czasu do czasu tylko kaszle. Jakby nie patrząc jest bardzo dobrze, od bardzo dawna się lepiej nie czułam … a co było przyczyną tych moich marnych dni, tygodni i miesięcy … ha w końcu zrozumiałam, był to Wampir Energetyczny, który żywił się moją energią powodując, że byłam słaba, smutna i nie do życia i co najlepsze obwiniałam za to siebie. Miałam wszystkie symptomy kontaktu oto owym wampirem, po rozmowach z nim czułam się osłabiona, nic mi się już nie chciało i byłam kompletnie zmęczona, a w ogóle prawie nic nie robiłam. O dziwo myślałam, że wampiry energetyczne to jakaś bzdura, ale raczej chyba nie, bo odkąd nie rozmawiam z wampirem czuję się dobrze, o dziwo lepiej niż przed jego spotkaniem. A może nie jednego, tylko dwóch wampirów spotkałam na swej drodze, kto to wie … Od dziś wiem, że współczesne wampiry istnieją i już wiem jak z nimi walczyć … a najbardziej ich boli, jak nie idzie coś po ich myśli, więc pamiętajcie moi Drodzy, jak z Was przy kimś upływa energia, to wystawcie tarczę.
komentarze 

Ile można tego słuchać?

dodane: 2012-04-29 18:10:35 ostatnia zmiana: 2012-04-29 18:10:35
Ostatnio codziennie piję, ale od dziś przestaje, bo po co :P, no dobra na piasty się napiję, bo to ostatnia okazja będzie do napicia się ze znajomymi ze studiów. Moje nerwy się ładnie regenerują, witaminka B im dobrze służy, jak przestaną boleć, biorę się znów za ćwiczenia, bo mój brzuch się trochę zmienił, już nie jest taki umięśniony, z 1,5 miesiąca nie ćwiczyłam, to to robi swoje, poza tym muszę zrobić coś z tymi moimi okropnymi nogami, jak ja ich nie lubię, chciałabym mieć takie fajne łydki jak w tamtym roku. Haha mojej mamie się one wcale nie podobały, bo jak napięłam mięśnie to mi taka śmieszna gulka wyskakiwała ;D... No i na maj jeszcze zaplanowałam naukę na prawko, muszę wykombinować testy i biorę się do roboty, potem jak już się pouczę, to się zapiszę na kurs. No i muszę skończyć moja pracę magisterską, bo troszkę mi jeszcze zostało do roboty, może zacznę ją pisać już od maja, tak między czasie wieczorkami jak już mi się nie będzie nic chciało... kto wie może zrobię sobie parę bezsennych nocy z kawką i mgr :P ...

A teraz się trochę wyżalę, bo ostatnio nie mam komu... Mam już serdecznie dość otaczających mnie osób, gdzie nie pójdę to tylko słyszę " jesteś chuda", "jesteś chorobliwie chuda", "jedz", "proszę jedz więcej", "źle się odżywiasz", "nie jedz tego, jedz tamto" ... najśmieszniejsze w tym to,że jak ktoś to mówi, to robi dosłownie to samo, ale nie ja przecież nie mogę, ale inni mogą ... szczerze mówiąc już mam dość ich gadania i w ogóle ich nie słucham, ja wiem, że może nie jem tak jak powinnam, chuda jestem, ale bez przesady, na jakimś wykończeniu to ja nie jestem. No może prze to, że nie jem to już 2 miesiące choruje na jakieś grypy nie grypy nie wiadomo co to jest, ale co tam już się nawet przyzwyczaiłam ... szczerze to do wszystkiego można się przyzwyczaić, nawet do ludzi którzy mówią Ci co masz robić, a tak samo się zachowują ;D
komentarze 

...

dodane: 2012-04-28 12:54:50 ostatnia zmiana: 2012-04-28 12:54:50
Ostatnio mam neuralgie międzyżebrową, boli mnie lewe żebro przy każdym ruchu, odwrocie, podczas leżenia, oddychania, kaszlu, kichania ... ciągle boli, nic nie pomaga, żaden lek przeciwbólowy, już tak się męczę kilka dni i przede mną jeszcze więcej, ale wytrzymam bo już to miałam. A tak w życiu jak w życiu coś się kończy, coś się zaczyna. Nie wiem czemu robię, zawsze wszystko wbrew swojej woli, robię tak jak nie chce, a potem tego żałuję, albo jak nie żałuje, jestem podłamana. Dziwne uczucie jak komuś na kimś zależy, ale woli z nim nie być, bo nic się nie układa jak powinno. Może kiedyś w końcu poczuję jedno i drugie, ale na razie mam co innego na głowie, jak to koleżanka mi powiedziała, najpierw praca, potem dom, a na końcu facet i tego się teraz będę trzymać.
komentarze 

Zrobiłam coś dla siebie

dodane: 2012-04-24 23:12:57 ostatnia zmiana: 2012-04-24 23:12:57
Ostatnio wszystko mnie wkurza, nic mnie nie cieszy, nie mam motywacji do dalszych działań, żyje z dnia na dzień i nie wiem po co, przychodzą różne myśli mi do głowy, wszystko się miesza, miota, nie mogę spać, jeść, moje życie się zmienia, już się zmieniło, mam kogoś ale jakby go nie było, wszystko się układa nie tak jak powinno, chce coś z tym zrobić zmienić i właśnie dziś zmieniłam, zrobiłam coś dla siebie nie myśląc o innych. Może to głupie ale sobie popiłam, popiłam i zaczęłam rozmawiać z tymi z którymi kiedyś rozmawiałam dużo, a przez ten okres czasu zaniedbałam ich. I co jest jak dawniej nie dość,że mnie coś wkurza to i ich też, siedzimy tak w dwóch różnych miejscach lekko lub bardziej upici i słuchamy tej samej muzyki, muzyki której byśmy nie słuchali na trzeźwo, w ogóle jak tego da się na trzeźwo słuchać, rozmawiamy o duperelach, albo o naszym stanie psychiczno-emocjonalnym i jest jak dawniej, nie myślę o problemach, uśmiecham się do monitora i wiem, że ktoś akceptuje mnie taką jaką jestem, nie mówi mi co mam robić i jak żyć ... i choć nie jestem w tym momencie szczęśliwa, mam wszystko gdzieś, nie przejmuję się tym wszystkim co wczoraj, przed wczoraj i tydzień temu ... jak mogłam zapomnieć o kanale irc, jak mogłam tam nie wchodzić, przecież byłam uzależniona od niego ... jak mi brakowało rozmowy z tamtymi osobami, rozmowy niby byle o czym, ale wprawiającą w miły nastrój ... jeszcze jakby tak na chwile nie myśleć o tym co mnie przytłacza było by już wspaniale... oprócz tego ten dzień stał się miły dzięki moim kochanym czworonożnym kumplom i kumpelą :* ... może w końcu zrozumiałam, co mój chłopak miał na myśli, mówiąc, że mam się zacząć martwić sobą, a nie innymi... szczerze mówiąc, cieszę się,że go mam przynajmniej otworzył mi moje przymknięte oczęta ... dziękuję Ci Diabełku :*
komentarze 

Smutno

dodane: 2012-04-18 22:58:24 ostatnia zmiana: 2012-04-18 23:00:55
"Smutne drzewo co tu rośnie
W naturze proste a złożone
Tak mu wiele zazdroszczę
Chociaż tak samo się boje."
Czaqu


komentarze 

Wracają

dodane: 2012-04-09 13:00:15 ostatnia zmiana: 2012-04-09 13:00:15
Święta zawsze przynoszą wspomnienia, jak ja bym chciała, żeby było wszystko jak kiedyś, żeby czuć ten klimat świąt ... ale już tak raczej nigdy nie będzie. Byłam wczoraj u rodzinki i na cmentarzu,dzień jakoś minął jak zawsze, ale w nocy się znów wszystko zaczęło, wspomnienia wróciły, łzy w oczach się pojawiły i sen nie przychodził za nic ... leżałam tak w łóżku do 2 w nocy i czekałam by w końcu zasnąć i przestać myśleć o tym co było ... nigdy się już raczej od tego nie uwolnię, wspomnienia są silniejsze, zawsze wracają, a ja nie chce, nie mogę o nich zapomnieć ... to część mnie, to kawał mego życia, bez którego nie byłabym taka jaka jestem, te wszystkie obrazy w mej pamięci pomagają mi jakoś funkcjonować, są takim kopem dla mnie w trudnych chwilach, przypominają mi, że było gorzej i sobie poradziłam, to czemu by teraz miało być inaczej ... pewnie dam i tym razem rade w wszystkim co mnie teraz otacza, z tym z czym mam problemy i z tym z czym będę miała problemy, bo oni są razem ze mą, nie ciałem lecz duszą ... nie ważne jak, ważne że są ...
komentarze 

może jeszcze będzie normalnie

dodane: 2012-04-08 00:13:09 ostatnia zmiana: 2012-04-08 00:13:09
Nigdy nic nie jest takie jakie powinno być ...



Wesołych Świąt Wielkanocnych :)
komentarze 

Problem młodych kobiet

dodane: 2012-04-02 15:00:57 ostatnia zmiana: 2012-04-02 15:00:57
Pro-ana, thinspiracje, pro-mia … ostatnio ciągle słyszę i widzę takie słowa w Internecie, filmiki z tym, blogi, artykuły… pierwszy raz jak to usłyszałam szczerze mówiąc byłam ciekawa co to takiego, bo jakby nie patrząc te wyrazy są dość tajemnicze, zagłębiając się w temat dowiedziałam się co to takiego i się tymi wyrazami dość przeraziłam, wszystkie promują anoreksję i chudość. Są to ruchy działające w Internecie, które namawiają dziewczyny do odchudzania, dają im motywacje do chudnięcia, a wraz z tym co niszczenia ich życia, chociaż to one uważają, że jedzenie niszczy je. Totalny obłęd, dziewczyny siedzą i szukają inspiracji w zdjęciach chudych dziewczyn i sławnych chudzin, a potem dążą so takich samych rozmiarów, za pomocą ćwiczeń, diet i innych drastycznych metod pozwalających się odchudzić. Byłam ciekawa jak to wszystko wygląda od wewnątrz, oczywiście nie zalogowałam się do żadnego z forum, czy gdzieś tam, tylko pooglądałam sobie kilka filmów o tym i stwierdziłam, że to nieźle wpływa na psychikę młodych dziewczyn, które chcą być „motylkami” i nosić czerwone bransoletki, jak można mieć takie marzenia w wieku nastoletnim, myśleć tylko o jednym, ciągle o tym samym, jak być chudą, wiem coś o tym dlatego chciałabym tu ostrzec młode dziewczyny, że motylkami to lepiej nie zostawiać, bo potem z tego powodu są same problemy. Nie dość, że się ma problemy zdrowotne, niewydolności to jeszcze się wygląda jak jakieś szkielety. Po niektórych ćwiczeniach deformują się kości, najgorsze jest jak wychodzi kość ogonowa, tragedia, myślałam, że się zwymiotuje jak to zobaczyłam. Wiem, że każda dziewczyna by chciała mieć piękną szczupłą figurę, mieć duży biust i fajne nogi… ale niestety tego się nie da mieć będąc anorektyczką. Więc dziewczyny, jak chcecie być piękne, doprowadźcie się do rozmiarów 38-40, a nie do mniejszych, daje wam gwarancję, że będziecie się czuły szczupło i pięknie i kości wam nie będą wystawać, psychika wam nie będzie szwankować, będziecie żyły szczęśliwe, a zarazem zdrowe. Szkoda życia na przejmowanie się wagą, kochajcie siebie takimi jakimi jesteście, a nie te całe modelki i sławy miejcie głęboko w d…, bo nie warto do takich ideałów dążyć, bo przez nie tracimy najpiękniejsze dni, miesiące, lata swego życia.
Bądźcie jakie jesteście i cieszcie się życiem, nie popadajcie w kompleksy, a to wszystko osiągniecie nie wchodząc na fora, blogi o pro-ana. Pamiętajcie, co nas żywi to nas wzmocni, a nie odwrotnie, nie dajmy się zniszczyć tym idiotycznym ruchom !!
komentarze 

żyć nie umierać

dodane: 2012-03-25 16:03:43 ostatnia zmiana: 2012-03-25 16:03:43
Jaki cudowny dzień, nie dość, że mnie czas oszukał i wstałam za późno, to jeszcze się nie wyspałam... Po doprowadzeniu się do jakiegoś porządku postanowiłam pójść na spacer nad kamionkę na Bolko, dawno tam nie byłam, ostatnio równe 2 miesiące temu, więc chciałam tam iść. Lubię to miejsce, spędziłam tam fajne chwile z tymi których bardzo lubię. Idąc na wyspę spotkałam przyjaciela i się troszkę zmartwiłam, jak mi powiedział, że wyglądam jakbym całą noc nie spała… a myślałam, że się jakoś do ładu doprowadziłam, a tu lipa… ale poszłam dalej. Idąc sobie przez piękne miasto Opole w pewnym momencie zapomniałam się popatrzyć na pasach w dwie strony i co, musiałam wcisnąć się na chama na pasy… ale miałam szczęście, facet się przed moim udem ledwo co zatrzymał… po prostu cud jakiś, przeżyłam. Potem było już dość spokojnie, tylko za dużo ludu na wyspie… no i osła z zoo słychać nawet na kamionce ;D. A tak poza dzisiejszą wyprawą to wielka jedna lipa, codziennie przeżywam wszystkie możliwe stany psychiczne, już w ogóle nie potrafię chyba ich kontrolować, głowa mnie ciągle boli, myśleć nie mogę … nie wiem co zrobić z tym moim dziwnym życiem, nie mogę się na nic zdecydować, mam jakiś mętlik w głowie, chyba zwariuje niedługo … jeszcze ranie wszystkich dookoła i tak w kółko. Praca magisterska idzie jak krew z nosa… po prostu żyć nie umierać.
komentarze 

Bezdomne psy nie bądźmy obojętni

dodane: 2012-03-17 00:40:53 ostatnia zmiana: 2012-03-17 00:42:02
Dziś troszkę tym czym się zajmuję w wolnych chwilach, czyli o wolontariacie. Już ponad rok minął jak jestem wolontariuszką w opolskim schronisku dla zwierząt. Bywały trudne, jak i radosne chwile w tym minionym roku. Chociaż rok minął, dalej czuję to dziwne uczucie kiedy biorę psa na spacer, a potem muszę go zaprowadzić z powrotem do boksu, serce mi się kraja, jak muszę czasem na siłę wsadzić takiego psiaczka, który patrzy się na mnie tymi swoimi pięknymi i zarazem smutnymi paczadełkami. Ale nie mam innego wyjścia, nie mam jak teraz przygarnąć nawet jednego psiaka. Znajomi się dziwią jak ja wytrzymuję w schronisku...jak nijak, jakoś sobie wmawiam, że tam trzeba być twardą, bo nie można wprawiać psiaków w nastrój mnie otaczający. Płacz zostawiam sobie na później, jak już jestem w domu...ale nie tylko po pobycie tam płacze, jeszcze jak widzę na stronach nternetowych psiaki, to też uronię kilka łez. Dziś chciałabym przedstawić kilka stron internetowych dzięki którym można zaadoptować pieska, a nóż ktoś z czytających mojego blogaska, będzie chciał zaopiekować się jakimś bezbronnym zwierzaczkiem i dać mu kochający dom, bo tego najbardziej potrzebują bezdomne zwierzęta.
Adopcje psów
Portal dla miłośników psów
Adopcje owczarków
Ogłoszenia
Ogłoszenia
Schronisko w Opolu
Mikropsy do adopcji
Opolska Fundacja Fioletowy Pies
Fundacja Mali Bracia
...dalsza część pieskiego życia w schronisku już z następnym wpisem
komentarze 

Miłość

dodane: 2012-02-29 23:39:54 ostatnia zmiana: 2012-02-29 23:40:57
"Ja głupiec wciąż wierzę
W miłość, bez chęci posiadania
Ja głupiec wciąż wierzę
w miłość, co przetrwa wszystko" Włochaty

Dziś zaczęłam się zastanawiać, czy miłość jeszcze w obecnych czasach istnieje i w ogóle co to jest miłość. Wiele osób jest tylko z kimś tylko z chęci posiadania kogoś bliskiego. Nie rozumiem ludzi będących w związkach w których jedna osoba tylko kocha... po co się męczyć?... po co okłamywać drugą osobę?... czym ona zawiniła na takie traktowanie?... co z tym światem się dzieje?...Ile ja razy byłam narażona na taką miłość, dziś to sobie uświadomiłam, ale skąd wiedziałam, że ta miłość była udawana, czemu omijałam takich zakochanych wielkim łukiem, nie wiem, pewnie to ta moja kochana kobieca intuicja, co ja bym bez niej zrobiła :) Cieszy mnie jeden fakt, że wciąż wierze w miłość bez chęci posiadania i w taką co przetrwa wszystko...znów mam wrażenie, że nie pasuje do tego świata...
komentarze 

Coś ze mną nie tak

dodane: 2012-02-21 11:16:37 ostatnia zmiana: 2012-02-21 11:16:37
Ostatnie dwa miesiące są dziwne, niezrozumiałe, tajemnicze lecz wytłumaczalne. Znów zaczynam ranić tych co mnie kochają i choć tego nie chcę to to robię, sama nie wiem czemu. Może dlatego, że ja ich nie kocham, a może kocham, a nie chcę tego zaakceptować, już nie mam pojęcia, ale się z tym wszystkim nieźle męczę. Mam czasem takie dni w których mi się ryczeć chcę, ale jak mam już ryczeć to łzy lecieć nie chcą, wszystko jest jakieś pogmatwane . Mnie chyba kochać nie można, bo coś się we mnie wtedy psuje, a co?... jak to co chyba psychika, która i tak w dobrym stanie nie jest, pewnie dlatego, że za bardzo kombinuję jak zrobić, by wszystkim dogodzić, tylko jak już wymyślę to nie ma tam miejsca dla mnie…hmm, a może tak uszczęśliwić wszystkich , a ja może po pewnym czasie będę uszczęśliwiona, albo pewne sprawy staną się dla mnie taką rutyną, że nawet nie będzie mi już to przeszkadzać… nie mam pojęcia co zrobić z tym wszystkim. Jedno co wiem, to już nikogo ranić nie chcę… wiem to od lat i tak nic z tym nie robie, ja to naprawdę jestem nienormalna, ja chyba lubię być nienormalna…lubię męczyć się ze wszystkim, psychiczną masochistką jestem. Chyba powinnam się leczyć. Najlepsze jest to,że nikt nie widzi jak mnie to wszystko przytłacza, bo po sobie tego nie okazuję. Miłość chyba jak dla mnie jest za trudna, albo ja jej w ogóle nie rozumiem. Chciałabym, żeby ten świat była prostszy, ale może żeby moje myślenie, raczej się zbytnio nie zagłębiało, bo to chyba ono szkodzi w moim życiu najbardziej. Może mnie cegłówka trzeba palnąć … często to słyszę, może w końcu by mógł ktoś to robić.

Na uczelni ok, ostatni semestr przede mną, teraz tylko napisać pracę magisterską i znaleźć jakąś pracę i żyć jak reszta szarych ludzików.
komentarze 

Pustka

dodane: 2012-01-20 00:27:52 ostatnia zmiana: 2012-01-20 00:28:39
Jak zawsze olewam ten blog... czemu, bo trudniej mi tu pisać, no i teraz nie mam zbytnio czasu...sesja, zaliczenia.

Co by tu napisać...hmm na studiach jakoś idzie, teraz jest niezła burza mózgów, ale to zawsze tak jest, jak pozaliczam wszystko w przyszłym tygodniu, to będę miała ferie. A ferie mi bardzo się przydadzą, bo stoję z magisterką, a trzeba by było z nią ruszyć, jak mam się bronić w czerwcu.

W życiu prywatnym, jak w życiu prywatnym, nowy rok się zaczął, nowe problemy... hahaha. Nowe znajomości też się zaczęły i stare się odświeżyły....Jakby nie patrząc to nowy rok jest zawsze zaskakujący...ludzie się zmieniają...zaskakują.... Ostatnio cierpię na bezsenność w nocy i śpiączkę w dzień, taki dziwny tryb życia zaczęłam prowadzić...znając życie niedługo wróci stary ;p A tak to chyba wszystko w porządku, przynajmniej tak myśleć chcę...Tylko mnie jedno dziwi, tak dziwna we mnie siedzi ostatnio pustka, tak jakby tam w środku mnie nic nie było, dziwne uczucie...
komentarze 

Koniec roku

dodane: 2011-12-31 18:33:58 ostatnia zmiana: 2011-12-31 18:33:58
Rok ten jak każdy był:
- pełen emocji, tych pozytywnych i tych mniej
- pełen smutku, ale także radości
- pełen kłótni, no i co z tym idzie przeprosin
- pełen niepotrzebnych nieporozumień
- pełen strach: strachu przed utratą kogoś bliskiego, strachu przed operacją
- pełen wspaniałych wrażeń
- itp.

Jedno co mnie ciesz, że pomimo tych wszystkich smutnych i niepotrzebnych sytuacji wszystko jest tak jak było i pierwszy raz od kilku lat mogę powiedzieć, że w tym roku nie straciłam nikogo, najwyżej zyskałam. Z tego się najbardziej cieszę. No i przy okazji chcę podziękować mojemu Braciszkowi, że mnie nie zostawił, pomimo tego co mu złego zrobiłam, bo inny przyjaciel pewnie mnie dawno spisał na straty. Dziękuję Ci Brat :*.

Tym wpisem kończę ten rok i życzę
SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU :*
komentarze 

Wesołych Świąt

dodane: 2011-12-24 12:20:06 ostatnia zmiana: 2011-12-24 12:20:06
Wesołych Świąt i szczęśliwego Nowego Roku życzę wszystkim odwiedzającym mojego bloga :*
komentarze 

nic się nie zmieniło jest jak było

dodane: 2011-12-22 00:34:35 ostatnia zmiana: 2011-12-22 00:35:44
Hmm, co by tu napisać po przerwie... ...ostatnia noc była ciężka, bolałam mnie ręka, nos i noga, wszystko to co miałam złamane i już wiedziałam,że jak rano się obudzę, zobaczę ten biały puch na ziemi. Właśnie się tak stało spadł pierwszy śnieg tej zimy.Wszyscy na niego czeka, ale ja nie, nie przepadam za śniegiem, pewnie dla tego, że nie uprawiam zimowych sportów, ale co tam, niech sobie leży.

Co do życia prywatnego, to układa się nawet dobrze, narzekać nie mogę, odnowiły się dawne znajomości, dalej mnie niektóre osoby wkurzają, ale to już się raczej nie zmieni.Parę fajnych imprez i bib było między czasie, dobrze się bawiłam, a rzadko się to mi zdarza. :)

Na uczelni za to nudy,nudy i jeszcze raz nudy. A tak serio to zaczynają się kolokwia, egzaminy, zaliczenia terminy...znów zaczynam się stresować. I jeszcze magisterka czeka z boku i ciągnie mnie za rękę mówią " zabierz się za mnie". Dobrze tylko,że fajnych ludzi mam w swojej grupie, zawsze można się z nimi pośmiać :) .

W schronisku jak w schronisku, dużo szczęścia jak i smutku. Ciesze się tylko, że teraz dużo darów psiaki dostały, to mają co jeść. Dziś idę je odwiedzić i złożyć im życzenia, a najlepszymi życzeniami będą życzenia związane z adopcja :). Muszę jeszcze kupić przysmaki, no bo jak to się nie podzielić z nimi "opłatkiem" .
komentarze 

mój drugi blog

dodane: 2011-12-02 00:29:34 ostatnia zmiana: 2011-12-02 00:33:14
Chciałabym zaprosić Was do obejrzenia mojego drugiego bloga, jest inny niż ten, więc może warto
Mój blog
komentarze 

Zaczyna się układać oby na długo

dodane: 2011-09-16 23:32:09 ostatnia zmiana: 2011-09-16 23:32:09
W środę byłam odwiedzić mojego przyjaciela, co nieco mu wyjaśniłam i już 3 dzień się nie kłócimy, bardzo mnie to cieszy i mam nadzieje, że będzie to trwać dłużej. Wiem, że już na pewno nie będzie tak jak dawniej, ale dobrze jest jak jest :).Kurcze, zawsze coś namieszam, dobrze, że jakoś to się ułożyło, mam nadzieję tylko że nie wymyśle czegoś znów genialnego, co zepsuje naszą przyjaźń.Poza tym fajnie było zobaczyć miasto w którym żyje mój Brat, zawsze to coś nowego, no i zobaczyć gdzie się uczył, gdzie biegał jako mały chłopczyk ;D. Jak się takie coś przeżywa, można lepiej poznać drugą osobę.No i się nawiązuje lepszą więź.

W niedzielę 18.09 jadę do Opola na akcję "Zerwijmy łańcuchy" którą organizuje Magda z Fundacji Fioletowy Pies. Będę chodzić z psiakiem i rozdawać ulotki, a ludzie będą mogli zobaczyć jak się czują psiaki przypięte do budy, poprzez przywiązanie się łańcuchem do takiej budy. Nie wiem w ogóle jak można przypiąć psa do łańcucha lub trzymać go w kojcu. Mam nadzieję, że przynajmniej ludzie trochę pomyślą po takich akcjach, choć w tych czasach to mało prawdopodobne ;/.
komentarze 

czy ona istnieje ?

dodane: 2011-09-11 19:45:42 ostatnia zmiana: 2011-09-11 19:45:42
Dawno nie pisałam, ostatnio po operacji. Nos się goi, jeszcze wychodzą z niego co jakiś czas szwy rozpuszczalne, czasem pobolewa, ale ujdzie. Płucze zatoki codziennie po 22:00. Jakoś sobie żyje z tym nowym prostszym noskiem  .

Gorzej jest z życiem osobistym, ciągle się psuje, jest coraz gorzej. Powoli się zaczynam zastanawiać, czy przyjaźń damsko-męska istnieje, czy w ogóle przyjaźń istnieje, a jak tak to jaka ona jest, bo moja jest dziwna, niepowtarzalna, niezrozumiała…. Zaczynam znów popadać w jakąś depresje, chce mi się wyć, kuje mnie coś w sercu, dusze się i w ogóle mam już dość, nie mam sił tak żyć, tym bardziej nie chce myśleć, że znów kogoś mogę stracić, ale ostatnio ta myśl jest silniejsza. Mam już dość kłótni, nieporozumień, rozczarowań i innych takich podobnych rzeczy, pora coś z tym zrobić, tylko nie wiem jeszcze co, bo ja dłużej już nie dam rady tak żyć. Myślę, że mój przyjaciel też się w jakiś tam sposób się tym męczy. Nie chce żebyśmy tak żyli, bo to nie przyniesie nikomu żadnej radości tylko same smutki, a jak się jakoś nie dogadamy to w ogóle, jeszcze jakaś tragedia z tego wyjdzie. Coraz bardziej boje się z nim rozmawiać, boje się , ale nie jego tylko utraty. Jakby o tym wiedział mój kumpel pewnie by się zaśmiał, że znów się czegoś boję, ciągle się czegoś boję i on o tym wie i nie może pojąć jak można tak żyć. Ale muszę powiedzieć, że mam fajnych kumpli, czasem mnie pocieszają, mówią mi, że będzie wszystko ok, że mnie nie zostawia, a nawet padają z ich ust słowa w swoim znaczeniu bardzo piękne, szczere i podnoszące mnie na duchu. Ostatnio nawet usłyszałam, że jestem jedyna w swoim rodzaju , mój charakter i sposób myślenia jest niepowtarzalny, w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Takie słowa dużo dla mnie znaczą, przynajmniej jeszcze mam nadzieję, że ktoś mnie lubi i docenia. I bym zapomniała mam jeszcze kogoś kto mnie rozumie, wie co przeżywam , jest mi z tym łatwiej żyć, że ktoś wie jak się strasznie z tym męczę i co przeżywam. Bo kto nie zazna takiego smutku jak ja, kto nie czuje się tak jak ja, to będzie mieć mnie za bezuczuciową i obojętną. Połowa znajomych myśli, że właśnie taka jestem, szkoda tylko, że nie wiedzą jak ja się z tym męczę…męczę i dręczę.

Mam nadzieję, że jakoś wszystko się ułoży i pewna piosenka zespołu Plagiat 199 nie zostanie moim hymnem. Najbardziej to mam nadzieję, że się znów nie załamie psychicznie, bo nie wiem co to będzie, nie wiem jak się pozbieram, choć pewnie dam rade z pomocą osób trzecich.
komentarze 

Pobyt w szpitalu i nie tylko

dodane: 2011-08-08 13:09:44 ostatnia zmiana: 2011-08-08 13:13:33
Od 25.07.2011r. byłam w szpitalu na Oddziale Laryngologi w Kluczborku. Pierwszy dzień w nim był męczący ale też zabawny. Od 9:00 do 11:30 czekałam na przyjęcie mnie na oddział,można było zwariować w końcu nie lubię czekać ;p. Po przyjęciu trzeba było iść do zabiegowego, pielęgniarka wsadziła mi wentylek i pobrała krew, a stażysta zrobił zastrzyk w tyłek ;p (krew mi przez niego tryskała w tyłka ;] ). Najśmieszniejsze było to, że pielęgniarka zapomniała każdego zważyć i ważyła po obiedzie ;p. Nie było tak źle, ważyłam 54kg. Po zważeniu zrobili mi ekg, na początku coś nie szło, już myślałam, że nie mam serca, ale nic z tego w końcu poszło i wyszło dobrze. Na sali leżałam z kobietą która miała 47 lat i ciągle mi opowiadała o swojej córce Joli, była do wytrzymania, tylko w pierwszą noc chrapała i gadała przez sen i się wyspać nie mogłam. We wtorek 26.07 wzięli mnie na operację. Anestezjolog mnie uśpił bardzo szybko o dziwo, powiedział tylko "4 jednostki, podaje czysty tlen i śpisz". Nic mi się nie śniło, po prostu 1,5h wyrwane z życia. Jak się obudziłam chciałam się spytać, czy już czas iść na egzamin, a lekarzy chciałam się spytać czy jest trudny. Na szczęście się skapnęłam w porę, że to lekarze a nie koledzy i się spytałam ile tu leże. Jak mnie zawieźli do pokoju dostałam drgawek z zimna, ale nikt nie wiedział co mi jest, na szczęście wydusiłam z siebie że mi zimno to mnie poprzykrywali. Jakiś czas leżałam z maską tlenową i dostałam ślinotoku, rodzice porozumieć się ze mną nie mogli. Parę godzin po już mogłam chodzić. Miałam niezły opatrunek na nos, byłam cala spuchnięta i oczy mi wychodziły.Wyglądałam jak na zdjeciu.


W środę po 14:00 wyciągnęli mi z nosa tampony, dziwne uczucie, niezbyt miłe. Poza tym codziennie po 5:00 miałam zastrzyki w wentyl i w tyłek, ale to mi jakoś nie przeszkadzało, no i po 6-9 tabletek jakiś. Jedno mnie cieszyło, że w żaden dzień mnie nic nie bolało, jakby nic ze mną nie robili. Po ściągnięciu opatrunku nos był wielki, napuchnięty i lała się z niego krew.


W czwartek 28.07. miałam robione pierwsze płukanie zatok, okropnie niemiła rzecz. Lekarz wsadził mi dziwny hak do nosa i strzykawką wlewał mi roztwór z solą oczyszczoną. Na początku zaczęłam pluć tym, i w ogóle nie wiedziałam co robić, w końcu zczaiłam, że muszę smarkać w trakcie. Piątkowe płukanie było już lepsze, bo wiedziałam o co kaman. Najgorsze w pobycie w szpitalu było to ze musiałam tam siedzieć cały tydzień. Jak ja nie lubię być zamknięta w 4 ścianach, tak się tam męczyłam. Nie dość, że się tak męczyłam to też nie miałam co tam robić, gadałam trochę z komplami, pisałam smsy, rodzinka mnie odwiedzała, to przez dzień jakoś leciało, ale noce były straszne. Cieszyłam się strasznie jak wychodziłam. Na drugi dzień 2.08. miałam się zgłosić do poradni na ściągnięcie szwów. Ten dzień był najgorszy ze wszystkich dni spędzonych w szpitalu. Nie dość, że w jednym czasie w dziurce od nosa miałam obcążki, nożyczki i coś do powiększania dziurki, to lekarz czymś mi psikną do nosa po czym łzy zaczęły mi lecieć ciurkiem i za chiny nie mogłam ich zatrzymać. Jak mi ściągał szwy to zbladłam strasznie,aż myślał że zaraz mu tam zemdleje, ale ja przecież nie mdleje na szczęście. Całe to ściąganie trwało z 20 min i ciągle mi było niedobrze, krew leciała ciurkiem, lekarz chcąc mnie pocieszyć, nawet mi powiedział, że w końcu kiedyś przestanie. Teraz muszę sama w domu wciskać pełno preparatów do nosa i dwa razy dziennie robić sobie płukanie zatok. Na szczęście nie jest to trudne i daje sobie rade. No i na szczęście już oddycham dwoma dziurkami, mam prostą przegrodę,bardziej prosty nos, usunięte torbiele i wyczyszczone zatoki. Koniec z bólem głowy jupi, mam taką nadzieję. ;)
komentarze 

Wakacje

dodane: 2011-07-17 12:26:15 ostatnia zmiana: 2011-07-17 12:26:15
Wakacje jakoś mijają, nie mogę narzekać, nie jest aż tak źle, choć nudzi mi się w KLB. W końcu nie mam tu takich fajnych znajomych jak w Opolu. Dziwne może to się wydawać, ale tęsknie za studiami i nie tylko ja mam takie odczucia na szczęście, więc jest to dla mnie dość normalne . Może nie tęsknie jeszcze za moimi kumplami, ale braku je mi czasem ich, a najbardziej mi brakuje spacerów. Co zrobić trzeba jakoś się z tym pogodzić. Mam cichą nadzieję, że z niektórymi się spotkam przez okres wakacji, przynajmniej raz ;). Na szczęście z nimi raz kiedyś rozmawiam na gg lub na jabberze i trochę smsuje, bo przynajmniej wiem co u nich, bo jakby nie patrząc martwię się o nich. Martwię się, bo przyjaciela bym o mały włos nie straciła przez moją głupotę i zaniedbanie przyjaźni na własne życzenie, ale na szczęście jakoś to wszystko się poukładało ;).

Tyle by było o mnie i o moich kumplach. Teraz trochę o mnie, z 49kg przytyłam do 55kg, miałam na celu przytyć i tyję. Powinnam się cieszyć z tego , że przytyłam, a ja jak zawsze mam uboczne skutki smucę się, bo mi zaczyna brzuch wystawać i znów wchodzi mi wszystko w uda. Postanowiłam, że będę tak tyć do operacji, potem zobaczę co dalej. Dziwnie się czuć po przebudzeniu głodną , nigdy tak wcześniej nie miałam, więc jest to dla mnie jakaś nowość. Martwi mnie też moje ciśnienie, bo mam niskie ostatnio, tylko nie mam pojęcia dlaczego, ale pewnie się dowiem w szpitalu. Całą ta operacją się nawet nie przejmuję, to prosty zabieg to jakoś się uda, nie takie coś przeżyłam. Kumple myślą, że się przejmuję bo gadam im, że podczas operacji umrę, ale to tylko moje głupie gadanie. Więc jakby nie patrzeć pobyt w szpitalu to dla mnie nic strasznego i mam to nawet gdzieś. Pojdę tam, zrobią co trzeba i wrócę do domu.

Nie smucę się tylko tym, że tyję, najgorsze jest to że wszystkie wspomnienia powróciły, wesołe i smutne wspomnienia, chęć pomagania, sny obrazujące to wszystko ukazujące tęsknotę za tym wszystkim co było kiedyś, co trwało kilka lat, co mi dawało przetrwać wakacje w KLB. Już myślałam, że udaje mi się wyjść z tej depresji, ale to było tylko złudzenie. W Opolu nie mam czasu myśleć, muszę się uczyć, robić jakieś laborki, chodzić na uczelnie, pisać programy itp., chodzę na spacery z kumplami gadam o różnych rzeczach nie mam czasu myśleć tylko o jednym. A tu w domu, niby się czymś zajmuję, ale myślę tylko o tym jednym. Poza tym ostatnio postanowiłam przeczytać „Pamiętnik narkomanki” kolega mi tą książkę polecił w tamtym roku. Zastanawiałam się czemu mi ją polecił, ale już wiem, Basia (autorka) jest podobna do mnie, tylko z tą różnicą, że ja nie ćpam i nie kradnę leków z apteki. Ma podobne problemy, nienawidzi siebie samej, nie wie jak się polubić, ma depresje i melancholijne stany, nawet nazywa deprechę tak jak ja swoją przyjaciółką. Dziwne trochę, ale pocieszające nie jestem sama na tym świecie z takimi problemami, nawet piszą o tym pamiętniki, tak jak ja swojego bloga. Chyba powinnam go nazwać „Pamiętnik depresjomanki” fajnie to brzmi nawet. Przez tą moją nawróconą deprechę znów chce mi się płakać i częściej to robię, tragedia, a już było ok. Całe szczęście nie jest tak źle, płaczę tylko kilka razy w tygodniu. Aby przetrwać do października, potem będzie lepiej, na pewno lepiej. Jedyną radość na razie mam raz w tygodniu jak spotykam się z moimi przyjaciółmi psiakami, mogę sobie z nimi pogadać i poprzytulać się. Brakuje mi takiego przyjaciela w domu, ale co zrobić nie mogę mieć, to nie. Mam nadzieję też, że rodzinka przestanie się wypytywać czemu taka smutna jestem, jak zawsze myślą, że ktoś mi jakąś przykrość zrobił. Oni zawsze mają wspaniałe pomysły, utrzymuję z czterema osobami kontakt jakikolwiek , jeszcze to są moi przyjaciele i najlepsi kumple, to co oni by mogli mi zrobić. Postaram się pouśmiechać parę razy dziennie, może dadzą mi spokój. No i mam nadzieję, że tato już przestanie mnie męczyć, żebym znalazła sobie chłopaka i zaczęła myśleć powoli o założeniu rodziny. Nie wiem czemu nie potrafią zrozumieć, że się na żonę nie nadaję, a co na matkę, poza tym nie znam faceta z którym bym wytrzymała, wszyscy mi nie pasują, bo albo za dużo piją, albo palą, no albo zdarzają się tacy co ćpają to w ogóle odpadają, no i jeszcze są tacy wkurzający z charakteru. Ale co rodzice o tym mogą wiedzieć.

Następna część wkrótce ;p
komentarze 

Psiaki i ja

dodane: 2011-05-01 21:08:20 ostatnia zmiana: 2011-08-08 13:11:51
Dawno nie pisałam, nawet bym powiedziała, że wieki temu ostatni raz tu zajrzałam. W moim życiu się trochę pozmieniało, jestem szczęśliwa, ale nie w pełni,ale w końcu szczęśliwa. Odkąd jestem wolontariuszką w schronisku, czuję się lepiej, już nie myślę tyle o tym co było, tylko się przejmuję losami psiaczków.
W schronisku mam ulubionych kilku pupili, z którymi zawsze wychodzę, bo nie wyobrażam sobie pobytu w schronisku, bez spaceru z nimi. Psiakami takimi są:
Cygan - wilczur, młody około 3-4 roczny, ma problemy z żołądeczkiem, nie ma kondycji, ale lubi się bawić piłką, zawsze ją zabiera na spacery :).
Duduś- fajny rudy terier, mały piesek, który na mój widok podskakuje jak pingpong, uczyłam do chodzić na smyczy i podstawowych komend. Kocha mnie psina, to widać,nie lubi wychodzić z innymi wolontariuszami, jego wada, jest zadziorny i atakuje.
Rufus- wielki włochaty psiak, spokojny, nie ciągnie,chyba że zobaczy innego psa. Lubi pieszczoty i tez ma chory żołądek.
Henry- szczeniak sześciomiesięczny, czarny, podobny trochę do labradora, boi się wszystkiego, ale postanowiłam nad nim popracować, by miał szanse na adopcję, bo to naprawdę fajny psiak.
Helutka- mała suczka, która się wszystkiego boi, najchętniej i najbezpieczniej czyje się na rękach. Uwielbia przytulaski, zresztą tak jak ja :)
Azor- bokserkowaty, 8letni psiak, ma smieszny merdający ogonek, wychodzi tylko ze schroniska, ze mną i z takich chłopakiem,trzeba być przy nim stanowczym, milutki, ma tylko jedną wadę, zabardzo lubi inne psy ;p
Była jeszcze Tupcia, którą chciałam adoptować, ale rodzice się nie zgodzili, łączyła nas jedna rzecz, ja i ona nie lubimy dzieci ;D. No i Wiktor, młodziutki owczarek, śliczny psiak, który trafił do kojca, to tej pory ubolewam i nie wiem jak ludzie mogli go tam wsadzić, przecież on się tam nie nadaje, ale ja nic na to nie mogę poradzić.


W moim życiu prywatnym dalej stara bieda, chociaż można by zauważyć, że co nieco się zmieniło, tylko nie wiem czy na lepsze, czy na gorsze. Na szczęście z facetami mam spokój i niech tak zostanie :)
komentarze 

Szczęście

dodane: 2011-02-10 00:28:55 ostatnia zmiana: 2011-02-10 00:28:55
Dawno nie pisałam, a to dlatego, że miałam trochę rzeczy na głowie.

28.01.2011r. zostałam Panią inżynier, w końcu skończyłam ten 3,5 letni okres w życiu, było czasem łatwo, czasem trudno, ale było warto się pomęczyć i zdobyć ten tytuł. Na obronie było spokojnie, a było by idealnie jakby nie sztuczny stres, który był tworzony przez jednego członka komisji. Ale tak atmosfera była miła.

Po obronach oczywiście była impreza...po jednej miałam kaca, a to u mnie mało spotykane, ale co się dziwić w końcu to było po mojej obronie. Na drugi dzień miałam urodzinki więc byłam troszkę nie do życia. Taa zestarzałam się, nawet w ten dzień byłam siwa, po spacerku z moim najlepszym kumplem. Nie ma jak iść się przejść po mieście i po parku w zamgloną pogodę, no i w minusowej temperaturze. Mojej siostry chłopak zorganizował nam małą imprezkę z tortem na którym było cukrowe zdjęcie moje i Agaty. Było fajnie, no i bym zapomniała dostałam róże od mojego wkurzającego kumpla ;p , on wie jak mnie wkurzyć wszystko robi to co ja nie lubię. Bo nie lubię dostawać ciętych kwiatów jak inne dziewczyny, pewnie wiele osób zastanawia się dlaczego, to wyjaśnię : cięte kwiaty szybko gniją albo się zasuszają, a to dla mnie jakieś takie smutne i przygnębiające, patrzeć się jak coś od kogoś kogo się lubi bądź kocha więdnie na moich oczach.Urodzinki i obronę też świętowałam w domu z rodzinką, oczywiście dostałam gratulacje i prezenciki :).

Od wczoraj zaczęłam chodzić na wolontariat do schroniska dla psów. Zawsze chciałam mieć czworonożnego przyjaciele, ale jakoś do tego czasu nie było mi to dane, więc postanowiłam pomagać tym biedakom. Na próbę dostałam cztery psy. Pierwszy z nich był staruszek Kordi,co mogę o nim powiedzieć widać było że jest bardzo przywiązany do schroniska, bo nie chciał go tracić z oczu, ale na szczęście po kilku minutowych staraniach przespacerował się :). Drugim psem był Roko mieszaniec husky, bardzo żywiołowy psiaczek, skakał na mnie, szczypał i całą mnie pobrudził ;p,ale w ciągu spacerku się uspokoił i szedł bardzo ładnie. Na trzeci spacerek wyszłam z Kłem. Kieł niestety nie lubi innych psów i mi się rzucił na psa kolegi, ale potem szedł ładnie, ale jak się go trzymało dość krótko, bo tak ciągną jak szalony. Ostatnim psem był Tofik, miałam go obserwować, bo myśleli że ma krew w moczu, ale się okazało, że to jego współlokator jest chory. Jestem ciekawa co mnie dziś czeka w schronisku. W końcu zaczynam czuć się znów potrzebna i może zacznę być znów przynajmniej troszkę szczęśliwa, kto wie :) .
komentarze 

styczniowo

dodane: 2011-01-20 01:33:09 ostatnia zmiana: 2011-01-20 01:33:09
Dawno nie pisałam, ale jakoś nie miałam weny co tu napisać,przez ten okres czasu trochę się wydarzyło. Napisałam prace inżynierską i mam się jakoś za tydzień bronic jak przejdzie pozytywnie przez antyplagiat ;). Spełnię największe marzenie mojej babci, przynajmniej będę się lepiej czuła, że zrobiłam coś by spełnić jej marzenia, bo ostatniego życzenia w jej życiu nie zdążyłam spełnić. Myślę, że troszkę lżej mi będzie żyć z tą myślą, ale tak tamto nie będzie mi dawało normalnie żyć, już nigdy nie będę się czuć szczęśliwa, bo jak można być szczęśliwym jak się czegoś nie zrobiło dla kogoś kogo się kocha.

Poza inżynierką mało co się dzieje, jak zawsze niektóre osoby mnie denerwują, inne się fochają, znów inne się o mnie martwią, inne mnie "pocieszają" i jakoś tak w kółko się kręci wszystko. Zaczynam się też zmieniać, maluję znów paznokcie, znów szkicuję, może wrócę do robienia fryzur. Chcę żyć tak jak kiedyś, znów wychodzę z cienia gadulcowego i się pojawiam na dostępnym, wychodzę coraz częściej do ludzi itp. Nawet uświadamiam sobie, że co niektórzy moi koledzy to tacy romantycy, a jak już okazują to, to mam olewający stosunek do tego, hmm pewnie też to zmienię, będę wyrażała mój podziw, przecież się starają być mili, to czemu ja mam być wredna ;p. Z zaufaniem do ludzi może być najciężej, więc chyba tego nie zmienię na razie. Trzeba w końcu pokazać, że mam jakieś uczucia, ale ich nie okazuję, ze strachu by nikogo nie stracić, ale o tym też niektórzy wiedzą. Kurcze jakby zlepić kilku moich kumpli w jedną całość to, by mógł z nich wyjść facet dla mnie ^^. Szkoda, że się tak nie da, bo z osobna to oni są dla mnie na dłuższą metę nie do wytrzymania ;p. Dobra kończę na dziś, pewnie niedługo napiszę jak było na obronie ;)
komentarze 

święta i po świętach

dodane: 2010-12-29 17:13:13 ostatnia zmiana: 2010-12-29 17:13:13
Świąteczny okres był okresem lenistwa, obżarstwa, picia i roboty. 22.12 - wieczorem przyjechałam do KLB i zdążyłam ubrać z rodzinką choinkę jak za czasów liceum, bo odkąd studiuję zawsze mama z młodszą siorką ubierały ją 23.12 - rano poszłam zrobić zdjęcia do dyplomu i na studia 2go stopnia. Po zdjęciach poszłam do cioci lepić pierogi. Po ulepieniu do domciu na obiadek i znów do cioci lepić uszka, o 21 byłam w domciu. 24.12 - Poszłam po odbiór zdjęć, posprzątałam trochę pokój,postawiłam pod choinkę prezenty i czekałam głodna na kolacje wigilijną. Na kolacji było śmiesznie. Tato dziwne życzenia złożył, nie wiem o co mu chodziło, a głupio mi było się zapytać, poza tym takie niepodobne były do niego. Po kolacji otworzyliśmy prezenty i się delektowaliśmy winkiem ;D. Prezenty dostałam fajowiste, najlepsza to pidżamka z zajączki, jest taka śliczna jak nie wiem, ale bede ładnie wyglądać w szpitalku. 25.12 - Spałam do 11 ;p, potem posprzątałam pokój. Przyszła do nas w odwiedziny moja chrzestna z wujkiem, posiedzieli pogadali i poszli. 26.12 - Znów wstałam o 11, zjadłam obiad i ruszyłam w odwiedziny. Byłam na cmentarzu odwiedzić dziadków, no i do cioci posiedzieć z kuzynem i z nimi i pogadać. No i to by było na tyle z świątecznego okresu.
komentarze 

wspomnienia i nie tylko

dodane: 2010-12-10 23:31:13 ostatnia zmiana: 2010-12-11 02:01:21
Wczoraj byłam na Rock-Time 2010, zabawa zajebista, zespół mojego kolegi grał tam, to się wybrałam. Jak zawsze na koncertach dobrze się bawiłam, nie mogę narzekać, dobrze mi robią takie wypady raz kiedyś. Potem czuję , że żyję, problemy idą w kąt nie myślę o nich i jest dobrze, ale niestety tylko na jeden wieczór. Zaszaleje i tyle, cieszy mnie to tylko przez jeden dzień, chodź tak zapamiętam ten koncert jak i inne na zawsze, zawsze się coś fajnego musi dziać. Poza koncertowaniem może się uda w końcu zorganizować spotkanie klasowe z członkami mojej klasy z liceum. Niektórych to już 4 lata nie widziałam, a to był chyba jeden z najszczęśliwszych okresów mojego szkolnictwa. Liceum zawsze będę miło wspominać, zmieniłam się tam trochę na lepsze, byłam myślę dziewczyną pełną życia, chciało mi się żyć, rozwijać moje zainteresowania itp. Nie chodziłam ciągle ponura, dużo rzeczy mi się podobało, nawet wtedy na facetów się inaczej patrzyłam. W ogóle chciałam bym wrócić to tamtej mnie, ale już nigdy nie wrócę, bo czasu się cofnąć nie da, dobrze że mi przynajmniej zostały wspomnienia. Czasem tak zabawnie było jak nie wiem. Pamiętam jak dojeżdżający koledzy siedzieli przed szatnią i patrzyli na zegarek, bo zawsze byłam z siorką o tej samej godzinie w szkole, co do minuty. Albo te nasze imprezy klasowe ala mikołajki i wigilia, jak to wspominam aż łezka w oku się kręci. Jakby tak połączyć mój charakterek i styl życia z liceum z mną teraz to bym była zajebistą dziewczyną, a nie ponurakiem i szarą myszką. No ale czasy robią swoje, ludzie się zmieniają, życie do tego zmusza i potem tak się dzieje. Jak dojdzie w końcu do spotkania to będzie zajefajnie. Zaczęłam dziś pisać moją pracę inżynierską i szło mi to jak krew z nosa, mam nadzieję,że jutro będzie lepiej mi szło. Pisząc ją mam jakieś dziwne wrażenie, jakbym kończyła razem z nią jakiś etap życia, no niby kończę, ale nie dosłownie. Studiów też mi szkoda będzie, bo poznałam bardzo fajnych ludzi i chodź nie zawsze było kolorowo to będę to dobrze wspominać. Mam tylko wielką nadzieję, że nie zerwiemy ze sobą kontaktu i raz na ruski rok będziemy się widywać. Dobra już nie zastanawiam się co będzie bo tylko się rozkleję, bo wgłębi dusz jestem bardzo wrażliwą osobą tylko udaję taka twardą i obojętną. Jak to kiedyś mi kumpel powiedział " masz uczucia, ale masz ich tyle,że ludzie ich nie dostrzegają, a Ty się czasem boisz je okazać" miał racje udaję bezuczuciową, tylko sama nie wiem dlaczego.Pewnie mi prościej z tym żyć,bo nie widzę innego wytłumaczenia. Ale jednego jestem pewna, nikogo nie darzę miłością , to uczucie jako jedyne nie jest przeze mnie udawane, bo go po prostu nie ma.
komentarze 

nastały lepsze dni

dodane: 2010-12-08 15:02:19 ostatnia zmiana: 2010-12-08 15:02:19
Tydzień ten zaczął się super. Pozaliczałam prawie wszystko co miałam pozaliczać i to na same 5 i 4 . Nawet zmieniłam trochę myślenie o obronie po wczorajszym seminarium dyplomowym, dzięki niemu zobaczyłam iskierkę, że jest szansa na obronę, tylko ja się zawsze zamartwiam, że nie zdążę. Więc na uczelni wszystko idzie po mojej myśli, jeszcze tylko dwa przedmioty zaliczę i będzie po bólu za tydzień.

Co do mojego życia poza uczelnią, to tak nie minęły problemy, ale jest mi z nimi łatwiej żyć, bo po prostu o nich nie myślę, mam ważniejsze sprawy teraz na głowie, nie będę się przejmować innymi. W końcu trzeba się pomartwić o siebie, dużo osób mi to radziło i mieli rację, odkąd nie myślę o innych i ich problemach jestem nieco szczęśliwsza. I nawet zauważyłam, że pomaga mi to w nauce, bo mam więcej czasu myśleć o problemach które mam rozwiązać na zaliczenie i przychodzą mi rozwiązanie tego bardzo szybko i łatwo. Jedno co mnie trapi to to że odkąd znów biorę leki czuję się zmęczona i mi się bardzo spać chce, ale mam nadzieję że sobie z tym jakoś poradzę.
komentarze 

Już znam datę i godzinę operacji

dodane: 2010-12-01 22:25:41 ostatnia zmiana: 2010-12-01 22:25:41
Co się ze mną działo przez ten czas co nie pisałam? Uczyłam się, prawie nic innego nie robię tylko siedzę przed kompem i jak nie koduję to piszę sprawka, aż mi się już niedobrze od tego robi. Jakbym chciała mieć czas na spacer, na spotkania ze znajomymi itp. ale go nie mam, nawet mi nie starcza na naukę. Czasem się zastanawiam gdzie on mi ucieka, czemu mi ucieka, ja go tak potrzebuje jak nigdy. Czasie gdzie jesteś  ??????? 

Dobra samą nauką przecież nie żyję . W piątek byłam u lekarza, okazało się że będę miała te dwie operacje, na przegrodę i na zatoki. Oczywiście nie miałam kiedy iść do szpitala się zapisać na termin, ale moja kochana mamusie mnie wyręczyła. Śniło mi się, że operację będę mieć 22.07.2011r, ale się pomyliłam o 3 dni, będę miała ją 25.07.2011r. o 9:00. Całe szczęście,że udało się zaklepać lipcowy termin, bo mi na tym trochę zależało. W końcu będę normalnie oddychać i nie będę wstawać z bólem głowy i przejdzie uczucie wiecznego porannego kaca .
Ale tak wesoło przed tym nie będzie muszę nadal łykać tablety, jak ja tego nie lubię, no i znów będę abstynentką na dwa tygodnie (więc jutro sobie popije).

Ogólnie to moje życie się nie zmieniło zbytnio, dalej mam problemy z sobą i  czuję, że niedługo stracę ludzi którzy są dla mnie ważni. Coś się ostatnio wszystko rozsypuje, a ja nie mogę na to nic poradzić, bo tylko pogorszyłabym całą sytuację. Wiem jedno, że już nigdy nie będzie normalnie, nie będzie tak jak dawniej. Już nigdy nie będę wiedzieć po której stronie mam stanąć, co zrobić by się zaczęło wszystko układać. Już nigdy nikomu nie zaufam, bo czasy kiedy się ufało innym dawno minęły. Jedno tylko wiem, muszę zmienić się na tyle by nie popełnić błędów innych, bo teraz widzę, że moje myślenie prowadzi do czegoś złego i chodź bym tego teraz nie żałowała, mogę żałować pewnych rzeczy za jakieś 20 lat, ale wtedy nie cofnę już się w przeszłość, tylko będę musiała żyć z tą myślą, że miałam szansę ale z niej nie skorzystałam. Patrząc się co się dzieje wokół mnie ostatnio płakać mi się chce, ale nie płacze od jakiś 2 tygodni już, bo nie mam sił nawet uronić łzy.    


komentarze 

przygnębiająca jesień

dodane: 2010-11-19 09:12:02 ostatnia zmiana: 2010-11-19 09:12:02
Ostatni tydzień stał się bardzo problemowy, problem goni problem, a z tym przychodzą zmartwienia. Nie wiem co jest w tej jesieni, co jesień muszę mieć jakieś problemy, a jak już wystąpi pierwszy, to nadchodzą następne, jakby się mnożyły co noc, a rano wbijały się we mnie. Ja już nie wiem co z tym wszystkim zrobić, po czyjej stronie stanąć, a może się odsunąć całkiem, ale czy to rozwiąże coś, nie wiem. Kiedyś problemy nie były takie trudne do rozwiązania, bo miałam kogoś do kogo mogłam się zwrócić, teraz zostałam sama i muszę jakoś to wszystko ogarnąć. Wychodzi na to, że znów skończę następny rok w smutku, w depresji i nie wiem w czy jeszcze, bo patrząc się na to wszystko, to tylko będzie gorzej, bo ja nic nie wskóram w żadną tych pokręconych spraw. Jeszcze do tego ta praca inżynierska dochodzi, muszę jakoś rozdzielić te dwie sprawy, by się to nie odbiło na nauce. Na szczęście nie będzie z tym większych problemów, rok temu sobie poradziłam, chodź było jeszcze gorzej. Grunt się nie załamywać i okłamywać samego siebie, że jest wszystko w porządku, jak będę się uczyć, a w nocy wracać do rzeczywistości. Tak noc jest najlepsza na smutki, wtedy nikogo nie ma, wszyscy śpią i nikogo nic nie obchodzi. Teraz już kończę, bo za niedługo jadę do domu męczyć się z problemami.
komentarze 

weekendowo ;)

dodane: 2010-11-07 15:13:49 ostatnia zmiana: 2010-11-07 15:13:49
Wczorajszy dzień miną fajnie. Rano się aż tak fajnie nie zapowiadało, wstałam z bólem głowy i zęba, no ale w końcu skusiłam się na tabletkę i cały dzień mogłam pracować nad swoją pracą inżynierską. Między czasie wyskoczyłam na miasto coś kupić. Wieczorem jak już wspomniałam poszłam na bibę. Na bibie było super, prawie sami znajomi przyszli, chodź nie sądziłam, że ktoś oprócz mnie, siostry i dwóch kumpli jeszcze będzie. No ale lepiej jak jest więcej osób, jest ciekawiej. Impreza była spokojna, ale dwa razy nas portier odwiedził, raz żeby wyprosić ludzi którzy nie byli z akademika, drugi raz, bo za głośno muza leciała ^^ .

Za to dzisiejszy dzień jest nudny i szarawy. Deszcz pada, nic mi się nie chce, ale trzeba się zabrać za tą prace inżynierską, bo czas leci.  Marze tylko o tym, by się obronić.


komentarze 

jesienne skomplikowane trudne życie

dodane: 2010-11-06 01:17:13 ostatnia zmiana: 2010-11-06 01:17:13
Dawno nie pisałam, czemu ? Nie miałam czasu, ale dziś go troszkę znalazłam.
Nic się zbytnio ciekawego nie dzieje, studia, sprawozdania, programy, praca inżynierska i tak w kółko.Zaczynam się martwić czy ze wszystkim się wyrobię, ale znając mnie dużo narzekam nie potrzebnie, każdy mi mówi że narzekam. Tak narzekam i narzekam, ale mam w tym jakiś cel, nikt nic nie robi tak od tak. Październik był ciężkim miesiącem dla mnie, chodź tym razem udawałam że wszystko gra, ale nic nie gra. Mój stan psychiczny i zdrowotny jest na wyczerpaniu . Chyba coś jest nie tak, za 2 tygodnie się okaże co tam z moim chorą, ale czuję że będzie nie najlepiej. Moja głowa mnie boli w dzień w dzień, już od jakiś 2 tygodni, nie umiem rano podnieść jej z poduszki, do tego głupi ząb mądrości mi rośnie, boli jak nie wiem. Jak ja mogłam wytrzymać w dzieciństwie jak mi zęby wyrastały. Muszę jednak jakoś przeżyć, przynajmniej do obrony, jak się obronie to mogę nawet umrzeć, ale muszę mieć tego inżyniera, bo komuś obiecałam, że go będę mieć.

Siedzę tak sobie i się zastanawiam co by tu wesołego napisać, ale szczerze mówiąc nic mi nie przychodzi do głowy. Pewnie dlatego, że mnie łeb boli, żałuję że się zaczęłam leczyć, pasuje do tego powiedzonko " nie ruszaj gówna, póki nie śmierdzi ". Na szczęście każde gówno można sprzątnąć, mi sprzątną na wakacjach.

Ale mam wesoło, sąsiedzi się po upijali i śpiewają sobie, szczerze mówiąc to mi szkoda tych pierwszaków i nie tylko ich, wszystkich co chleją mi szkoda. Może ze mną jest coś nie tak, ale nie wiem jak mogą tak marnować swoje zdrowie, życie. Ja rozumiem napić się piwa, ale czegoś mocniejszego, ale w normalnych ilościach. Ludzie chyba nie wiedzą jakich idiotów z siebie robią po pijaku, ale to już każdego indywidualna sprawa. Też mam czasem ochotę się uchlać, tak uchlać by nic nie pamiętać, ale to tylko ochota której nigdy nie spełnię, bo to nie jest zgodne z moimi zasadami życiowymi.

Co do wczorajszego dnia, czułam się niezręcznie i głupio, bo wyszła trochę dziwna sprawa. Jak zawsze musi coś wyjść nie tak jak zaplanuje. Miałam iść z kumplem na piwo dziś, ale idę na piwo z kimś innym, bo siorka się umówiła z innym kumplem i powiedziała że ja też wpadnę. Mogłam jej wcześniej powiedzieć, że weekend mam zajęty, ale jakoś o tym nie pomyślałam. No nic musiałam jakoś odkręcić tamto spotkanie i czułam się niezręcznie, ale już wolałam odkręcić to spotkanie moje, niż siostry, bo wiem że mnie mój kumpel to zrozumiał, chodź do końca nie jestem pewna, wiem tyle że zrobiłam coś czego nie chciałam ( najczęściej robię rzeczy których nie chce). Ale życie trwa dalej i na pewno  kiedyś będzie okazja się napić .

Tyle z mojego jesiennego, skomplikowanego i trudnego życia na dziś.
komentarze 

Dzień Chłopaka i przeprowadzka

dodane: 2010-09-30 19:59:43 ostatnia zmiana: 2010-09-30 19:59:43

Dziś Dzień Chłopaka, więc chciałabym wszystkim chłopakom złożyć wszystkiego najlepszego z tej okazji :*


Dzień jak dzień, ale dla mnie radosny, wkońcu się przeprowadziłam do akademika, spotkałam znajomych, znalazłam coś czego od pół roku szukałam. Jednym słowem szczęśliwy dzień. Aczkolwiek ja jak to ja wcale się taka nie czuję, czuję się za to zmęczona, bez chęci do życia. Nie mam pomysłu co pisać, a może mam ale nie wiem jak ubrać to w słowa, by wyrazić co czuję...więc na dziś to koniec 

komentarze 

mam już dość

dodane: 2010-09-19 09:34:14 ostatnia zmiana: 2010-09-19 09:34:14
Już nie mogę wytrzymać z tym leczeniem całym, dobija mnie, teraz żałuję że postanowiłam się wyleczyć. Czuję się taka wypompowana , bez chęci do życia. Po tych lekach czuję się jeszcze gorzej, mój żołądek nie przyswaja zbytnio tych tabletek, pewnie dlatego że nie jest do nich przyzwyczajony. Jak nadchodzi noc wracają mi depresyjne nastroje, jak się rano budzę też nie jest wcale lepiej.Środek dnia mija lepiej niż resztę dnia, bo mam zajęcia i nie myślę zbytnio o dołujących i przytłaczających mnie rzeczach. Jednym słowem mam dość, mam dość wszystkie, ale już niedługo się trochę to zmieni, bo wyprowadzę się do akademika. W akademiku czas biegnie inaczej, jest co robić, gdzie pójść, pogadać z ludźmi których lubię i odpocząć, ta tam mam wakacje, wakacje pomieszane z nauką, taki miks .

Zbliża się pierwsza rocznica śmierci mojej babci, ale ten rok szybko miną. Myślałam, że będzie gorzej, ale tak ten rok był dla mnie trudny, najgorsze właśnie były wakacje. Jaka ja się czuje bezużyteczna, niepotrzebna i najgorsze jest w tym że nie mam pojęcia co z sobą zrobić. Chciałabym coś zrobić ale jak już się za to zabieram, to mi się odechciewa, a nawet mnie to denerwuje. Jestem ciekawa czy kiedyś jeszcze będzie mi się coś chciało. Może wraz z śmiercią babci umarłam ja sama, tylko ciało zostało, może moja dusza umarła. Nawet to możliwe kiedyś czułam że ją mam, nawet potrafiłam ja z siebie wyrzucić na chwilę i doświadczyć OOBE.

Od października spróbuję się zmienić, przynajmniej chciałabym zmienić moje nastawienie do świata  i  do ludzi, bo chyba w tym tkwi mój problem, traktuję ludzi jak jakieś zło, nie umiem pojąć ich myślenia, sposobu działania i takich tam innych zachowań. Pewnie z nimi jest wszystko ok, tylko ze mną coś nie tak, więc muszę się ja zmienić, bo ogół się raczej nie zmieni, a ja dalej będę miała wrażenie że do tego świata nie pasuję .

komentarze 

lepiej umrzeć niż się leczyć

dodane: 2010-09-06 21:02:45 ostatnia zmiana: 2010-09-06 21:02:45
Byłam dziś u laryngologa z tymi zatokami, już byłam przygotowana do zabiegu i co i się okazało,że jest gorzej niż myślałam. W zatoce z prawej strony zrobił się głupi torbiel. Znów dostałam masę tabletek, chyba mi wrzody żołądka się przez nie zrobią i następna operacja mnie będzie czekać. Za 2 miech znów muszę zrobić prześwietlenie i iść do tego lekarza. A jak nie minie to czeka mnie operacja, tak następna. Na moje szczęście zrobi się ją razem z tamtą, no i drugie to takie szczęście że nie będą musieli mi wargi przecinać, bo medycyna idzie do przodu i się usuwa torbiele przez małe nakłucia. Czeka mnie jeszcze tomografia głowy, w ogóle to ciekawie się zapowiada, no jeszcze za wszystko muszę kurcze płacić, chyba zbankrutuje.

LEPIEJ UMRZEĆ NIŻ SIĘ LECZYĆ, taniej wychodzi 

Leczę się dalej...a już miałam nadzieję,że sobie piwko będę mogła wypić.
komentarze 

prześwietlenie zatok

dodane: 2010-09-02 18:17:58 ostatnia zmiana: 2010-09-02 18:17:58
Dziś byłam na prześwietleniu, było nawet fajnie, babka dwa razy mnie ustawiała do zdjęcia, bo za pierwszym razem zapomniała zapytać czy w ciąży czasem nie jestem. No ale się udało, wszystko było by ok jakby nie to, że zabuliłam 20 zł za nie. No ale tak jest jak się chodzi prywatnie. Jutro albo w poniedziałek wybieram się do laryngologa ( to zależy czy będą jeszcze wolne miejsca na jutro), zobaczymy co mi powie, no i może mi wreszcie tą wydzielinę trującą mi życie wyciągnie. Żeby mój blogasem był ciekawszy pokazuję jak takie zdjęcie rtg zatok wygląda.... Wiem wiem zbytnio atrakcyjne to one nie jest i widać, że coś z moim nosem jest, ale to ta przegroda, za rok może będzie wyglądał lepiej

                                                            
                                                            Czaszkulka Kanulka
komentarze 

obcy ludzie rozumieją więcej

dodane: 2010-08-31 14:26:43 ostatnia zmiana: 2010-08-31 14:26:43

Miniony tydzień odkąd ostatnio pisałam przyniósł wiele nowych rzeczy i doświadczeń. Zaczęłam poznawać nowych ludzi, którzy się okazali fajni. Obcy choć niektórzy nie do końca bo znam ich, ale z innej strony, chcą mi pomóc. Tak pomóc odnaleźć siebie w tym świecie, pomóc zrozumieć go i nie tylko go tylko siebie samą, podsuwają mi pomocne materiały, które same stworzyli w podobnych stanach w jakich się znajduję. Rozumieją bo sami przeżywają cieżkie chwile swojego życia, a jakby nie patrzeć to tylko ludzie z podobnymi problemami potrafią siebie zrozumieć . Zobacze co do czego to doprowadzi, może w końcu się zmienie, zrozumiem i będe szczęśliwa

Poza tym nie najlepiej, w tym tegodniu idę sobie prześwietlić główkę i do lekarza z tymi zatokami. Miałam iść dziś, ale chyba pewne leki które zażywałam miały na mnie negatywny wpływ, wróciła mi w nocy depresja, zaburzenie snu i suchość w jamie ustnej, które powodowały u mnie duszności. Całą noc nie zmrużyłam oczu, ale w końcu o 6 zasnęłam i tym dzień mi się skrócił, bo wstałam o 12 . Już ich nie będe zażywać, bo chyba zwariuje, a tak będzie wszystko ok, mam przynajmniej taką nadzieję  .

Mija już drugi miesiąc wakacji, teraz się biorę ostro do pisania pracy inż. nie ma obijania. A już za miesiąc znów będę żyła swoim studenckim życiem, o niebo lepszym niż domowym, no i spotkam się ze znajomymi . Jedno czego się boję to to co jest związane z pracą inżynierską, ale mam nadzieję i nie tylko ja, że sobie z nią poradzę 

komentarze 

trzeba się wziąść do pisania pracy inż. obiecałam

dodane: 2010-08-24 20:09:12 ostatnia zmiana: 2010-08-24 20:09:12
Wakacje powoli dobiegają końca, został jeszcze miesiąc, więc muszę się zabrać ostro o pisania mojej pracy inżynierskiej. Muszę się wyrobić z nią do końca grudnia, bo inaczej nici z studiów 2go stopnia, a mi bardzo na nich zależy. Już dziś sporo zrobiłam z projektu, teraz muszę to jakoś ładnie ująć i napisać tutki do moich wymodelowanych rzeczy. Szczerze mówiąc za bardzo mi się nic nie chce robić, ale jak trzeba to trzeba, potem będę się obijać jak będzie już po wszystkim . Mam tylko mała nadzieję, że uda mi się tego dokonać i już w lutym będę panią inżynier. Szkoda tylko, że babcia tego nie doczekała, pewnie by się bardzo cieszyła. Zawsze powtarzała mi i mamie, że chciała by bym skończyła studia i miała jakiś dobry zawód. Jakbym mogła ją teraz zawieść, muszę tego dokonać, nawet jakbym miała umierać ze zmęczenia i nie spać kilka dni z rzędu. Zresztą wszystko teraz robię dla niej i dla siebie dla nikogo innego, bo nikt tak się w moim życiu nie liczył jak moja babcia. Jej jedynej ufałam, teraz już nie ufam nikomu i raczej nie mam mowy żebym zaufała. Pisząc to czuję w gardle jakąś kule która mnie dusi od wewnątrz i łzy w oczach, które chodź się cisną to nie mogą spłynąć. Szczerze mówią mogą, ale ja je hamuję. Czemu? Bo nie chce żeby moi najbliżsi o tym wiedzieli, o tym że jeszcze się z tym nie pogodziłam. Zawsze wszystkich okłamuję, bo na jakiego grzyba mają się o mnie martwić, każdy ma swoje problemy, a ja nie chce być następnym. Poza tym wie, że to za kilka lat minie, bo czas leczy rany, może nie do końca ale na tyle, że nie będę mogła jakoś normalnie funkcjonować, na razie się duszę. Studia mi w tym bardzo pomagają, bo przynajmniej mam co robić i za dużo nie myślę, ale noce są tak dalej dla mnie męczące. Szkoda też jestem taka zamknięta w sobie i nie umiem mówić o wielu gnębiących mnie rzeczach, no ale cóż taka jestem, taka byłam i taka zostanę. Nikt do końca się nie dowie co czuję, co myślę, jaka jestem,czemu jestem jaka jestem. Na dziś wystarczy tego, tak już za dużo wypaplałam, teraz mnie pewnie będzie sumienie gryść, ale przynajmniej się lepiej czuję, że cząstkę moich problemów z siebie wyrzuciłam, a to jest tylko 0,5% z tego co mnie gnębi ,przytłacza i nie daje mi żyć.A pomóc sobie mogę tylko ja sama...
komentarze 

ostrzegawczy sen

dodane: 2010-08-23 22:43:03 ostatnia zmiana: 2010-08-23 22:43:03
W ciągu czterech dni miałam bardzo podobne dwa sny. Wszystko byłoby ok, ale fakt,że w tym śnie występuje moja babcia, która rok temu zmarła i żelazko. W każdy z tych snów babcia je włącza tylko nic nie prasuje i nie pozwala mi go wyłączyć nie wiadomo czemu.Żelazko w senniku wyznacza zysk jak się go widzi, ale przypalić nim coś szczęście. Babcia przestrzeganie przed czymś, bo jest w nim złośliwa, rzadko taka była. Myślę, że babcia mnie może chce ostrzec przed czymś. Ale przed czym ? Pierwsza myśl to przed szczęściem, bo tak jakby chciała żeby się coś spaliło, tylko ja na to jej nie pozwalam. Druga myśl,że przed zyskiem, ale co ja bym mogła zyskać. Tak bym bardzo chciała wiedzieć co ona mi chce przekazać, może jestem dziwna, albo jestem wariatką, ale mam dziwne przeczucie, że coś mi chce tym powiedzieć. Rzadko mi się zmarli z rodziny śnią. Czasem dziadek którego znałam tylko 6 lat i chodź był moim najukochańszym dziadkiem, to jak nawiedza mnie w śnie nie poznaje mnie, jakbym była dla niego obca. Hmm...może ma mnie spotkać szczęście, które ma się stać dla mnie nieszczęściem, w tym może bym się nawet zgodziła. A w tym śnie jakoś nie dopuszczam nawet do tego szczęścia jakbym wiedziała,że to coś nie ma sensu, dlatego nie chce dopuścić do spalenia czegoś. Zawsze ma moja kochana babunia przestrzegała, tylko że ja czasem nie zdawałam sobie z tego sprawy. Jakbym ją posłuchała, bym nie musiała mieć trzech operacji i zadręczać się, że zmarnowałam sobie tym wypadkiem trochę życie. Zobaczę co dalej będzie, może dostanę więcej wskazówek
następnych snach i będę mogła poukładać to w jakąś logiczną całość.
komentarze 

happy :)

dodane: 2010-08-22 14:00:15 ostatnia zmiana: 2010-08-22 14:00:55
Dziś troszkę wesoło będzie, nie nie smutasy sobie nie odeszły, ale przestałam o nich na chwilkę myśleć. Ostatnio dowiedziałam się ,że wygrałam w konkursie krzyżówkowym. A tak w ogóle wczoraj był fajny dzionek, chodz jestem pogryziona przez krwiopijcze komary  swędzi mnie jak nie wiem, z 20 bąbli mam na ciele, chyba się zadrapie na śmierć . Znalazłam wczoraj jeszcze 2 grzybki w lesie, no bo się wybrałam na spacerek. Spacerek był fajny, ale teraz cierpię i przeżywam katusze.Wczoraj  na koniec dnia w babskim towarzystwie nieźle się naśmiała, z czego? tak na prawdę to z życia i facetów ( tak ogólnikowo, żeby potem faceci nie mieli pretensji ).


                    
                                   a to mój nowy makijaż czarno czerwony
komentarze 

jeszcze nie czas na wesołości z mojej strony

dodane: 2010-08-18 21:10:51 ostatnia zmiana: 2010-08-18 21:10:51
Następny wpis miał być wesoły, no ale taki raczej nie będzie....Taka już jestem, nie umiem się cieszyć byle czym.Hmm.. tak w ogóle kiedy byłam ostatnio szczęśliwa. Już mnie nawet nie cieszą takie rzeczy jak, wyjazd nad wodę, czy zaliczenie semestru. Jedna istotka żywa byłaby wstanie  dać mi szczęści, ale na ile lat, na 7, 13 lub 16, a potem znów by był ryk i załamanie. No ale tak bym teraz nie znalazła na nią środków i czasu na wychowanie jej, nie mówiąc o tym, że nie znalazłabym dla nas miejsca do mieszkania. Nie wiem czemu, ale czasem mam wrażenie jakbym była Angielką. Bo niby Anglicy  nie wyrażają swoich uczuć ludziom, tylko zwierzętom. Ja jestem właśnie taką osobą. Czasem mi tak brakuje jakiegoś futrzaka, do którego mogłabym się przytulić,wyjść na spacer, wyżalić się, dzielić się radościami i smutkami i spędzać miło czas.Poza tym miałam się bym kim zaopiekować, bo chyba teraz mi tego bardzo brakuje. Zawsze miałam się kim opiekować, a teraz czuje się taka bezużyteczna. Mówiąc szczerze tylko czekam, aż ktoś będzie miał z czymś problem i będę mogła wkroczyć, by mu pomóc i nie zostawić go samym. Czasem sobie nawet zdaje sprawę,że odpycham tym ludzi, moją nadopiekuńczością i zamartwianiem się, nawet martwię się o tych których nienawidzę, a czasem o tych których prawie w ogóle nie znam. Dziwuje z skąd mi się to bierze, może dlatego, że ciągle się opiekowałam kimś i nagle wszystko się zmieniło. A moja rzekoma deprecha się chyba z tego bierze, z braku kogoś, kim mogłabym się opiekować. Ale tym kimś chyba musiałby być jakiś zwierzak, no w najgorszym przypadku osoba dorosła. Bo nie mam jakiś ciągot opiekować się dziećmi, one nic nie rozumieją, albo rozumieją za dużo czasem. No tak, ktoś by mógł mi teraz powiedzieć to idź na jakiś wolontariat czy coś. Tak iść bym mogła, ale nie chce się znów, aż tak angażować. Może nawet nie wiem czego chce.Ta chyba właśnie o to chodzi....

Ostatnio odkąd poszłam do lekarza i zaczęłam zażywać leki ( na szczęście dziś ostatni dzień) przestało mi zależeć na moim wyglądzie zewnętrznym. Robiłam a6w żeby mieć ładny brzuch, ale tak naprawdę po co mi on?, zaczęłam uprawiać bollywood dance, tylko się przy tym męczyłam, już tego nie tańczę. Nie wiem, może to chwilowe, może jestem przymulona lekami i nie mam na sport ochoty, albo po prostu zdałam sobie sprawę, że nie wypada dziewczynie mieć  mięśni jak facet, nie mam pojęcia, co zmieniło we mnie zdanie.

W ogóle inaczej zaczęłam inaczej patrzeć na świat i na to co robię, a także na to czego nie robię i na to czego nie robiłam. Teraz właśnie widzę ile straciłam nie czytając książek z powodu mojego niechcenia. Teraz czytając więcej rzeczy rozumiem, zastanawiam się jakbym się w podobnych sytuacjach zachowała itp..  Kto by pomyślał, że czytając "Sagę Zmierzch" zrozumiem co ja robię innym, jak ich krzywdzę,... tak to dobre określenie.Kurcze ja mam podobne problemy do Belli, oprócz tych magicznych i z zakochiwaniem się  (o te ludzkie mi chodzi). Tak w ogóle ta mam bzika co do tej sagi, coś mnie do niej ciągnie, w życiu nie miałam takich odczuć co do książek i filmów...Pewnie to minie niedługo z resztą jak wszystko.

No tyle moich przemyśleń od ostatniego wpisu, poza tym ciągle o wszystkim myślę i mi się to zaczyna sensownie układać, wszystko ma dla mnie powoli jakiś sens.
komentarze 

leczenie i życie

dodane: 2010-08-16 13:11:08 ostatnia zmiana: 2010-08-16 13:11:39
Mija tydzień od mojej wizyty u laryngologa, dał mi jakieś leki, które mam łykać 7 razy dziennie, ale powiem szczerze to nic nie pomaga, bo moje zatoki są zaawansowane. W przyszłym tygodniu pewnie będzie mnie czekał zabieg wyciągania wydzieliny z zatok i mój jeden z problemów się rozwiąże. Następny się rozwiąże za rok, jak pójdę do szpitala na operacje przegrody. Ale miałam szczęście,że mogłam wybrać znieczulenie ogólne. Jakby nie patrzeć lubię być pod narkozą, byłam już trzy razy, za każdym było inaczej i ciekawie. Pierwszy raz to mnie tak nafaszerowali, ze przez 3 dni leżałam jak na ćpana, blada, bez sił, po prostu byłam żywym trupem . Drugi raz to było ze mną wszystko ok, nawet po niej mogłam od razu chodzić, tak się dobrze czułam, no ale nie umieli mnie uśpić, no i obudziłam się z rurka w gardle i trochę się dusiłam ( nieprzyjemne uczucie). Trzeci raz był chyba najłagodniejszy, choć przed operacją byłam załamana i mnie karmili lekami na uspokojenie ( tak na mnie one nie działają ). Ciekawa jestem jak teraz będzie, najgorsza w tym usypianiu jest myśl,że możesz się  nie obudzić ( ale mi to obojętne, kiedyś tak trzeba umrzeć).

Poza moim leczeniem jest beznadziejnie, mam już dość wszystkiego, a najbardziej pobytu w KLB. Jeszcze tylko 1,5 miesiąca i znów będę w Opolu, już się nie mogę doczekać. Chodź mam wolne to i tak wole siedzieć na uczelni i zakuwać, przynajmniej mam zajęte myśli, a tak ciągle myślę o tym samym. Poza tym kiedyś kumple powiedzieli mi,że powinnam rozmawiać o moich problemach z rodzicami. No i staram się tylko, że oni moje problemy biorą za jakieś żarty. Jak widać raczej z nimi nie da się pogadać o problemach. Nie ma co liczyć na innych, trzeba liczyć na siebie. Poza tym nigdy na nikogo nie liczyłam i nie mam zamiaru. Bo jakby nie patrzeć każdy wie co dla niego jest najlepsze i co powinien zrobić by do tego dojść.A jak mu nie wychodzi, to po prostu się do czegoś nie nadaje....

Na tyle moich wyżaleń, zanudzeń itp., może następnym razem napiszę coś wesołego dla odmiany...
komentarze 

moja psychologiczna walka

dodane: 2010-08-05 17:00:52 ostatnia zmiana: 2010-08-05 17:00:52
Powoli wzięłam się za pisanie mojej pracy inżynierskiej, choć szczerze powiem tak mi się nic nie chce, no ale w końcu trzeba się zmusić do pracy. Przez miniony miesiąc wakacji nieźle się rozleniwiłam, sama siebie nie poznaje, a to dlatego że wstaje o 9 lub 10 (zawsze wstawałam o 6 no góra o 7).Największym problemem tymczasowych przyzwyczajeń jest to, że jestem przez cały dzień niewyspana. Zamierzam powoli powrócić do starych przyzwyczajeń, bo się chyba wykończę...nie mam pojęcia dlaczego tej głowy nie mogę podnieść o tej 7, no może dlatego, że o 2-3 idę spać. Zadowolona jestem, że wreszcie udało mi się wrócić do a6w, może w końcu będę miała fajny brzuszek .

Co do moich problemów psychologicznych, to muszę się przyznać że robię powoli postępy. Na razie to staram się wychwytywać czemu jestem jaka jestem, oglądam dużo programów związanych z psychologią w których też znajduje wiele odpowiedzi. Koledzy też mi w tym pomagają, ostatnio nawet dzięki jednemu zrozumiałam, że jednak mam uczucia, tylko sobie wmawiam, że ich nie mam bo...( może na razie nie będę rozwijać, moich rozważań na ten temat). Poza tym mam jakieś dziwne wrażenie,że wszyscy się na mnie uwzięli i chcą za wszelką cenę bym kogoś sobie znalazła. Nie mam pojęcia jak im wbić do głów, że jak będę chciała to będę kogoś mieć. Ostatnio to nawet nie umiem się zbytnio opanować jak o tym mówią i krzyczę, bo już nie mogę o tym słuchać. Moim zdaniem oni zamiast mi pomóc, to powodują że ja jeszcze bardziej chce być sama."Ważne jest czy kogoś kochasz, ważne jest czy kochasz siebie" Hurt, właśnie mają z tym racje, najpierw siebie trzeba pokochać, by innego pokochać,a ja się na razie nienawidzę. A nienawidzę siebie za to,że zniszczyłam swoje życie swoją własną bezmyślnością i nie mogę się z tym pogodzić jak mogłam i mogę być dalej taka głupia... .


komentarze 

[*]

dodane: 2010-07-29 22:05:35 ostatnia zmiana: 2010-07-29 22:06:17
Dziś przed siudmą nasz rodzinny kochany kanareczek Julek umarł, już wczoraj źle wyglądał, aż mi się serce krajało. Znów zamiast walczyć ze smutkiem, przyszedł następny powód do płaczu...jestem ciekawa kiedy się przestaną mnie czymać nieszczęścia, a może ja żyje dla nieszcześć. Życie jest krótkie i bolesne...
komentarze 

wakacyjne noce i dnie

dodane: 2010-07-26 15:09:55 ostatnia zmiana: 2010-07-26 15:11:26
Nic się nie zmienia, wszystko jest takie samo i to właśnie zamierzam zmienić. Postanowiłam się zabrać za siebie, zacząć znów ćwiczyć,garnąć się do pisania pracy inżynierskiej, a nie siedzieć pod kocem czytając sage "Zmierzch", albo użalać się nad sobą słuchając smutasów.To szczególnie to mi najbardziej wychodzi nocą, a do tego ten ten straszny ból, nawet mi się o nim pisać nie chce,chodź wiem że wróci znów w nocy. Dziwne bo mam go od tygodnia, czyżbym przez moje wspomnienia on powstał, a może mi się tylko zdaje...tylko znów tak łatwo o nich nie zapomnieć, a teraz wracają jak bumerang. Wszystko mi się kojarzy z jednym przeżyciem, może przez tą pustkę w moim życiu, zawsze na wakacjach było tak samo, a teraz nie mam pojęcia co z sobą zrobić i wariuję. Jeszcze do tego choroba Julka, w tamtym roku też miał tak i na szczęście przeżył, mam nadzieję że teraz  też tak będzie. Jakby się patrzyć na moje życie to wygląda ono jak koło rowerowe, kręci się w kółko przez 12 miesięcy i od czasu do czasu natrafi na gwoździa który się wbije w oponę zostawiając dziurę.Cud, że to koło się jeszcze kręci, ale żeby powietrza nie zabrakło w końcu muszę te dziury połatać jakoś, tylko jeszcze nie mam pojęcia czym. Szkoda tylko że nie można kupić koła zapasowego, było by łatwiej. Zadanie na następne dni,miesiące jest łatanie dziur i staranie się nie wjeżdżać na gwoździe, czy się uda zobaczymy  .
komentarze 

wakacyjnie

dodane: 2010-07-19 00:21:43 ostatnia zmiana: 2010-07-19 00:23:10
Dawno tu jakoś nie zaglądałam, bo nie miałam dostępu do neta, no ale postaram się krótko opisać te tygodnie zaległe.

Początek wakacji zaczął się od przeprowadzki do rodzinnego miasta.Nie było z tym, większego problemu, no tylko że po listopadowym remoncie nie miałam gdzie się zmieścić z moimi rupieciami, no i teraz tak sobie stoją w pudełkach. Początki przerzucenia się na tryb domowy było ciężkie, nie mogłam spać, a jak już spałam to źle. Kontrola rodzicielska czasem mnie drażni, a poza tym nic się nie zmieniło, życie jak w akademiku, tylko bez ludzi którzy mnie tam otaczają. Dziwne przed wakacjami mówiłam, że się cieszę bo wyjeżdżam i będę miała spokój od znajomych, a teraz to trochę za nimi tęsknie ( to nie podobne do mnie, czyżby mi uczucia powracały). Przynajmniej nie muszę patrzeć na niektóre rzeczy, no i oglądać niektórych ludzi od których na samą myśl mi się słabo robi. Poza tym nie muszę wysłuchiwać zrzędzenia "zalotników", za to wysłuchuje zrzędzenie rodziców, już nie wiem co jest gorsze. To tyle co do początku pierwszego wakacyjnego tygodnia.

Drugi tydzień zapowiadał się podobnie. Przez cały tydzień chciało mi się spać, nawet w dzień koło 15 h kładłam się zdrzemnąć na jakieś 3h ( też do mnie nie podobne, nigdy w dzień nie spałam). Między czasie oglądałam telewizję, zaczęłam oglądać taki dokumentalny program " Ciąża z zaskoczenia". Nie sądziłam że można być w ciąży i o tym nie wiedzieć, trochę się zdaje to śmieszne z początku,ale jak się to ogląda to aż żal mi tych kobiet, które musiały takie rzeczy przeżywać, że szok. Trochę śmieszne, a zarówno przerażające jest w tym programie to, że 90% kobiet myśli że ma zaparcie i rodzi dzieci do ubikacji . W weekend tego 2 tygodnia pojechałam z tatą i z młodszą siostrą na zalew w Kobylej Górze. Było fajnie, poopalałam się trochę ( teraz mi skóra schodzi), popływałam, ale tylko na plecach, no i na materacu. Tato jeszcze bardzo chciał popływać kajakiem, to się zgodziłam że popłynę z nim, na 2 dzień mi ręce odpadały, od tego wiosłowania. 
                
            
                
                                                                                                                                                 
          
Trzeci tydzień miną tak jak wcześniejsze, ale bez dodatkowych atrakcji. Można powiedzieć, że nudnie jak nie wiem. Poza czytaniem sagi "Zmierzch" nic szczególnego nie robię, a czytając ją widzę dużo cech wspólnych łączących mnie z główną bohaterką. Szczerze mówiąc czytam te książki, bo chce wiedzieć jak długo jeszcze będzie mnie coś łączyć z główną bohaterką.Tak jak ona jestem piątym kołem u wozu.

Poza lenistwem, czytaniem i domowymi obowiązkami się po prostu nudzę. Poszłabym na spacer do parku, ale mi go rozkopali, czasem chodzę na cmentarz babcie i dziadka odwiedzić. Bardzo za babcią tęsknię, bo każde wakacje spędzałam na opiekowaniu się nią, a teraz nie mam co ze sobą zrobić, albo raczej mam ale nie mam ochoty na nic. Kiedyś przynajmniej miałam jakiś cel wymierzony na wakacje, miałam poczucie odpowiedzialności za drugą osobę,wiedziałam że komuś jestem potrzebna, że mam po co żyć, a teraz jest jakaś taka pustka do której się nie umiem przyzwyczaić. Mówi się " zacznij kochać ludzi, oni tak szybko odchodzą" ciekawe, wszystkich których kochałam już nie ma na tym świecie, więc lepiej nikogo nie kochać, przynajmniej obejdzie się od cierpienia i przeżywania dziwnych wewnętrznych uczuć. 

To już wszystko na razie, postaram się częściej tu zaglądać, a nóż coś ciekawego się stanie w moim nudnym pozbawionym życia życiu.
komentarze 

to już jest koniec 3 roku na studiach i wakacje

dodane: 2010-06-22 22:27:07 ostatnia zmiana: 2010-06-22 22:29:23
Dawno nie pisałam, bo trwał okres sesji na uczelni, trzeba było robić projekty, laborki i uczyć się na egzaminy i kolokwia. Sesja zapowiadała się ciężka, no ale jak zawsze wyszło na odwrót, znów skończyła się przed czasem i to jeszcze z jakim rezultatem, takiej dobrej średniej to jeszcze nie miałam. Teraz czekają na mnie wakacje, ale przed nimi przeprowadzka do rodzinnego miasta.
Jak ja nie lubię tych przeprowadzek, są takie męczące, nie wiadomo co gdzie włożyć, a potem wszystko się gubi i jest zamieszanie. Tyle na temat mojego życia studenckiego

Teraz coś o moim życiu prywatnym
Zaczęły się wakacje, a ja już chcę nowy rok akademicki, albo to też zły pomysł, lepiej by było jakbym się zaszyła na bezludnej wyspie. Chyba coś w powietrzu jest, jakaś chmurka wulkaniczna, czy jakieś inne g..., bo moi bliscy i kumple źle się czują. Jak nie pytają się o to czy mam faceta, lub czemu go nie mam, to chcą ze mną być lub przychodzi im na podrywanie mnie, chyba powariowali.
 Trza będzie coś z tą gromadką zrobić, puki co na głupie pytania, będą głupie odpowiedzi, może ktoś zmądrzeje Chodź dziś nawet jeden kumpel wpadł na to czemu nie mam faceta, to myślę że ja nie będę musiała zmądrzeć. To tyle o sprawach sercowych, jak je można tak nazwać A poza tym nie mogę narzekać, zero kłótni itp. spraw, cisza spokój, równowaga  (prawie jak w jodze , która nie jest dla mnie).

Teraz coś o urodzie
Ostatnio zaczęłam znów zapuszczać pazurki, wszystko byłoby ok, jakby nie problem dotykający prawie każdą kobietę, która chce być naturalna, a nie plastikowa. Przechodząc do sedna sprawy, to moim problemem są zawijające się paznokcie. Tragedia, wyglądają okropnie i się łamią, nie ma jakiegoś sposobu na nie, tylko je nawilżać, bo niby się przez przesuszenie tak robi. Poczytałam co nieco kupiłam oliwkę no i teraz zobaczymy co będzie dalej, jak na razie są prawie idealne, ale co mi z tego jak ich nie mogę pomalować Czasem chciałabym urodzić się idealna
komentarze 

PIASTONALIA 2010

dodane: 2010-05-15 09:46:03 ostatnia zmiana: 2010-05-15 09:46:03
Od czwartku trawa impreza studencka, jaką są Piastonalia, pełna koncertów i zabaw.W czwartek się na koncerty nie wybrałam, bo był dzień klubowy, taki dla "techniaków".Wczoraj za to byłam na koncertach: Zabili mi Żółwia,Maleo Reggae Rockers, Horyzont i Myslovitz . Było oczywiście zajebiście i nie odbyło się od kontuzji nogi i pleców, ale to co pobolą i przestaną miejmy nadzieję. Stałam jak zawsze w pierwszym rzędzie przy barierkach.
Po za Piastonaliami trzeba się uczyć nie wiem kto wymyślił, że mamy oddawać jakieś projekty i inne rzeczy od razu po nich, przecież to nieludzkie. Piastonalia kończą się w niedziele, a w poniedziałek trzeba już coś przynosić. Wiadomo przecież, że w tym czasie studenci się bawią i piją i nie myślą o nauce, ale widocznie wykładowcy chcą nam to popsuć .
W życiu osobistym nic się nie dzieje i to mnie niezmiernie cieszy, przynajmniej mam chwilowy święty spokój ze wszystkimi, chodź nie ze wszystkim, bo myśli ciągle powracają, no ale już powoli staram się jakoś je opanować.

komentarze 

maj maj maj

dodane: 2010-05-04 12:45:44 ostatnia zmiana: 2010-05-04 12:45:44
Maj miesiąc matur  kiedy to było...hmmm... 3 lata temu siedziałam na sali i pisałam j.polski, a teraz moja młodsza siostra siedzi tam i ją pisze. Rodzice pewnie chodzą podenerwowani, a ona się stresuje, no ale cóż taki kolej rzeczy, każdy to musi przeżyć, mam nadzieję że się jej uda ją zdać 

A co u mnie ? Postanowiłam wskrzesić dawna Kanusię, która się śmiała, miała jakieś hobby i nie była zbytnią smutaską. Czy się uda? Nie wiem, spróbować zawsze warto, chodź wiem że już tamta Kanuśka nie będę, bo jest coś czego nie mogę zmienić, nie mogę sobie tego wybaczyć i już całe życie będzie mnie to dręczyć i za każdym razem jak o tym myślę będę ronić kilka łez. Ale życie płynie dalej i  nie wolno się załamywać, bo to co depresja robi ze mną to w głowie się nie mieści. Najlepiej że chodź wiem że ją mam nic z nią nie robię, a ona się pogłębia. A to co w mojej głowie siedzi to jakiś koszmar z którym walczę co dzień, ale i tak nie mogę go zwalczyć. Ale czas się wyleczyć samemu, bez jakiś tam lekarstw, bo po co się truć. Co z tego wyjdzie?, zobaczę w przyszłości.
Poza depresją u mnie się parę rzeczy ciekawych dzieję. Byłam w Bierkowicach w Muzeum Wsi Opolskiej, w ogóle dużo spaceruje czasem to mi już nogi do tyłka wchodzą. Poza tym robię dalej a6w, efekty są spoko, ale nie tego się spodziewałam. Spotykam się ze znajomymi częściej niż zwykle to robiłam i można powiedzieć, że poprawia mi to humor, chodź tego po mnie nie widać. 

            
Na uczelni jakoś życie leci, za tydzień w czwartek zaczynają się Piastonalia, najlepsza impreza w roku akademickim, zawsze na nią czekam. W tym roku grają same gwiazdy tj. KSU,TURBO,ZABILI MI ŻÓŁWIA, MALEO REGGAE ROCKERS, NORMALSI, MYSLOVITZ, KULT, BULDOG, INDIOS BRAVOS i inni za którymi zbytnio nie przepadam . Pierwszy dzień będzie do d... bo to dzień klubowy dla Techno Durni , ale niech się pobawią, bo jakby nie patrząc na takiej imprezie każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Ja w tym czasie się pouczę, no i nabiorę sił na szaleństwo. Już się nie mogę doczekać....

Teraz w weekend zjeżdżam do domciu, muszę skołować jakiś prezencik, bo moja kochana mamusia ma urodzinki, ciekawe czy impreza będzie, bo jak tak, to moja też, bo razem z nią obchodzę imieninki .
To by było tyle na dzisiaj tak w skrócie...

 
komentarze 

?

dodane: 2010-04-26 20:14:12 ostatnia zmiana: 2010-04-26 20:14:12
Ostatnimi czasy, bardzo dużo spaceruje, z siorką i jej chłopakiem, albo z kumplem Sylwkiem  i chodź mniej czasu spędzam w samotności, jednak ciesze się że ją mam, pewnie to dziwne, ale czasem wole pobyć sama, niż spędzić czas w towarzystwie. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta, nie chce mi się udawać, że wszystko gra i jest ok. Może kiedyś  jakoś poskładam wszystkie myśli i uczucia do kupy i... no właśnie i co z nimi zrobię jeszcze nie wiem i nauczę się żyć z pewną myślą.
Poza tymi depresyjnymi stanami są chwile radosnej przyjemności. Ostatnio byłam na koncercie Maleo Reggae Rockers i Hey, odkąd zaczęłam słuchać Hey chciałam iść na ich koncert ( jak widać czasem małe marzenia się spełniają i zdradzę że w maju i czerwcu się kilka takich spełni).
Na uczelni jakoś się wszystko układa, trochę wolnego było z okazji Dni IT organizowanych na mojej uczelni. Teraz jest trochę zapierdziel,no ale długi weekend nadchodzi to się nadrobi zaległości. Dziś nawet udało mi się dogadać z promotorem, z czego się ogromnie cieszę, hmm nawet nie sądziłam,że jakoś rozwiąże nasz spór na temat wyglądu projektu. Jeszcze tylko jutro i sobie po odpoczywam od nauki trochę, może znów gdzieś się wybiorę na spacerek i może w końcu coś zrobię na prace inżynierską.Teraz w maju trzeba będzie trochę podkręcić tępo nauki i zmniejszyć czas na przyjemności, bo zaczną się kolokwia i te sprawy .
komentarze 

Mam PH w dosłownym tego słowa znaczeniu

dodane: 2010-04-11 17:09:16 ostatnia zmiana: 2010-04-11 17:09:16
Moje życie jest dziwne, kto mnie zna ten wie... Nie wiem czemu jak już mi się zaczyna w nim układać, coś mi wychodzi i w ogóle niby zaczynam stawać na nogi to zawsze coś lub ktoś musi podłożyć mi coś pod nogi. Zawsze jak muszę coś zrobić, to coś się psuje, przestaje działać lub nie działa jak powinno. Tak samo jest z ludźmi, jak jest dobrze to jest dobrze, a jak coś jest źle tak wszyscy maja mnie gdzieś ( szkoda tylko,że ja nigdy nie potrafię być taka obojętna ).Wszyscy mówią, że wiecznie narzekam na coś i że mi trudno dogodzić , ale jak mam nie narzekać jak ciągle jest  źle...Dużo bym dała, żeby mieć przynajmniej tydzień bez problemów, taki w którym nie musiałabym myśleć co będzie jutro, bym nie musiała martwić się o nikogo, bym nie musiała myśleć co będzie dalej, taki w którym poczułabym się szczęśliwa i bym zapomniała o tym co było i o tym co ma być. Taki tydzień w którym bym straciła pamięć na kilka dni i w końcu nie byłabym sobą, albo może była bym nią, bo nie wiem kim teraz jestem. Tydzień w którym zaczęłabym coś czuć, oprócz smutku, cierpienia, żalu do samej siebie i znienawidzenia... Ale wiem na pewno nie przyjdzie nigdy taki tydzień, bo to moje skomplikowane życie, które sama sobie komplikuje. Bo to życie, ale jakie życie...czasem myślę i czuję się jak chodzący trup i brnę dalej w to życie, bo innego wyjścia nie widzę. Kilka osób mi niedawno powiedziało, że kiedyś życie mi wszystko wynagrodzi... nom na pewno, chyba mi wynagrodzi przed śmiercią jak będę miała już wszystko jedno co się stanie ze mną i z cała resztą świata. Już się pogodziłam z tym że mam PH i mogę z tym żyć.

Buldog "Ona ma PH"
komentarze 

Po ponad tygodniowej przerwie :P

dodane: 2010-04-02 11:42:51 ostatnia zmiana: 2010-04-02 11:42:51
Ostatnio nic nie pisałam, bo nie wiedziałam co napisać.

Przez ostatnie dni za dużo się nie zmieniło. Zaczęłam znów wychodzić do ludzi, ale nie wiem czy to dobrze, bo jak znów narobię jakiś problemów sobie i innych to będzie lipnie , ale puki co nic się raczej takiego nie szykuje . Zaczęłam znów dużo spacerować z kumplami i z siostrą, trzeba było skorzystać ze słonecznej pogody, bo znów się nam zepsuła i pada śnieg  ( jak ja go nie cierpię ).Od tamtego wtorku robiłam ładne kilka kilometrów codziennie, nom i schudłam przez tydzień 2kg, ale się tym nie przejmuję, no bo święta nadchodzą, to znów przytyję ( tatuś już robi moją ulubioną galaretę z mięskiem, pychotka ). Jestem już na 32 dniu a6w, efekty są takie sobie, dość mało widoczne, ale na cud tam za pierwszym razem nie liczyłam, jak skończę pierwszą serię, biorę się za następną i tak puki mi się nie znudzi. Po co to robię, tak naprawdę nie wiem, ale wymierzyłam sobie cel by mieć kaloryferek i chce go osiągnąć. Wszyscy myślą, że to głupie, ale przez to wiem ile jestem wstanie wytrzymać (często, a może i zawsze ciężko zrozumieć mój tok myślenie).

Na uczelni tak sobie się dzieję, dużo nauki terminy gonią i w ogóle nie ma chęci do roboty, ale robię bo co innego mam uczynić,przecież nie poddam się, bo to by nie było w moim stylu. Codziennie coś powoli robię i jakoś może się uda wszystko zrobić na czas, nawet jakbym miała umierać ze zmęczenia to będę robić ( pod tym względem to uparciuch ze mnie ). Poza nauką nie mogę się doczekać piastonalii, bo mają być moje ulubione zespoły, ale to się zobaczy jak to tam będzie

Poza życiem osobistym i uczelnia zauważyłam dziwną rzecz, ludzie nie wiem czy to przez święta, czy co gadają coś pod nosem do samych siebie i się dziwnie zachowują. Dziwne, ale ja lepsza nie jestem, moje zachowanie jest jeszcze dziwniejsze.

Wczoraj pierwszy raz byłam w Katowicach. Musiałam wstać o 4, bo o 6:31 miałam wyjazd z KLB ( wiecie jak to dziewczyny, makijaż i te sprawy trzeba było wstać wcześniej). Dojazd był męczący 3,5h pociągiem w jedną stronę, tragedia, nudno było jak nie wiem, poza tym niezbyt przyjemnie widoki widziałam po drodze, takie jak skaleczoną sarenkę i zdechłe przejechane przez pociągi ptaszki .Takie już życie niestety. W samych Katowicach było spoko, pojeździłam sobie godzinkę miejskim autobusem zwiedzając je, potem dojechałam do celu wycieczki, tam byłam jakieś 3h i z powrotem do KLB. Jak przyjechałam to byłam taka padnięta jak nie wiem, dawno się tak źle nie czułam, zjadłam coś i poszłam spać. Jak się położyłam po 21 wczoraj, to dziś wstałam po 9 (nie podobne do mnie takie marnowanie czasu na spanie, no ale czasem trzeba ). Dziś muszę porobić parę rzeczy na studia i trochę posprzątać, wiec cały dzionek spędzę w domku, ale nawet i dobrze, bo nie mam ochoty wychodzić na śnieg. A za to jutro się fajnie zapowiada dzionek, idę na film bollywoodzki, ponad 3h oglądania ( kocham te produkcje, są lepsze niż amerykańskie i warto posiedzieć przed tv tak długo).
komentarze 

Wiosna ;]

dodane: 2010-03-19 23:48:38 ostatnia zmiana: 2010-03-19 23:49:52
Wreszcie się doczekałam ładnej pogody i mogłam iść na spacer na Bolko. Dawno tam nie byłam, a to miejsce jest takim moim odseparowaniem od świata. Lubie tą ciszę, zieleń, śpiew ptaków, podmuch wiatru...itp. :) Poza tym jest to dobre miejsce na przemyślenie, nikt nie przeszkadza, można się tam zaszyć na kilka godzin i zapomnieć o wszystkim, albo pomyśleć nad rozwiązaniem jakiegoś problemu.



             
komentarze 

wszystko jasne ;p

dodane: 2010-03-15 00:43:24 ostatnia zmiana: 2010-03-15 00:43:24
Ostatnie dni niczym się nie różniły od ostatnich :)

Już wiem dlaczego ciągle czuję się zmęczona, brakuje mi magnezu, dlatego jestem padnięta i dostaje skurczy nóg. Na szczęście mam magnez w tabletkach, od jutra zaczynam je brać, to może mi się poprawi :). Jeszcze zatoki mi znów dokuczają, ale za nie się też zabieram za niedługo ;]

Wczoraj zastanawiałam się dlaczego nigdy nie powiedziałam tych dwóch słów i chyba wiem dlaczego: po pierwsze chyba nikogo takiego jeszcze nie spotkałam, komu bym mogła je powiedzieć, a po drugie jestem z tych innych, z tych trudniejszych . Tatuś dziś dobrze powiedział przy obiedzie mi "Dobrze robisz, musisz każdego faceta wypróbować, czy się nadaje....".No właśnie próbuję i żaden się nie nadaje, chyba wybredna jestem, no ale mój chłopak musi mieć odpowiedni charakterek ( najważniejsze, nie może być słaby psychicznie ).Ale już przestaje gadać o chłopakach, bo nie ma dla nich teraz czasu...zostawiam ich w kącie ( oj jakza ze mnie zła kobieta).
komentarze 

...dzień mężczyzny

dodane: 2010-03-10 23:19:45 ostatnia zmiana: 2010-03-10 23:19:45
Na początku składam wszystkim Mężczyznom  wszystkiego najlepszego z okazji ich święta.
Zastanawia mnie to, dlaczego faceci mają dwa razy w roku swoje święto, a kobiety tylko raz...ale niech jest jak jest, mi tam osobiście to nie przeszkadza

Ostatnie dni były jakieś nudne, nic się zbytnio nie działo i ciągle spać mi się chciało.Dziś sobie nie wiem dlaczego wbiłam  do głowy,że mam zajęcia na 8:20. Wstałam ledwo co o 6:00, tak mi się wstawać nie chciało, ale się wywlokłam...kawuśka itp. Potem zapytałam się mojej bliź czemu się nie zbiera na zajęcia, a ona że mamy na 10:05, aż się wkurzyłam na samą siebie jak mogłam się tak pomylić. Może to przez zmęczenie jakie mnie ostatnio dokucza. Trochę się tym martwie, bo nigdy aż tak zmęczona nie byłam,może jestem przez to że się starzeję , albo odzywają się teraz te nieprzespane miesiące...Trzeba się wziąść za siebie i zmienić tryb życia.


komentarze 

8 marca ;)

dodane: 2010-03-08 23:59:19 ostatnia zmiana: 2010-03-08 23:59:19
Na początek bym chciała podziękować wszystkim Panom, którzy złożyli mi życzenie. Buziaczki Panowie :*

Dzień jak dzień, na uczelni zbytnio się nic nie działo, poza tym że dostałam mojego promotora, a bardziej promotorkę. Ogólnie jestem zadowolona z Pani prof.

Dzień Kobiet na szczęście miną spokojnie, nie lubię zbytnio obchodzić świąt ani dni jakiś tam wymyślonych przez kogoś.

Jedno mnie jednak zaczęło martwić, stałam się rozrzutna (powiedzmy). Musze przystopować z zakupami i z wydawaniem forsy. Zawsze oszczędzałam, a tu na dentystę wydałam mnóstwo forsy,(ale to wybaczalne), plecak podróżny sobie kupiłam, nową czapkę i to wszystko w 1 dzień ( można by sobie pomyśleć, że zrobiłam sobie prezenty na Dzień Kobiet ). Miałam jeszcze zrobić z moimi zatokami porządek, ale jak wyliczyłam ile mnie to będzie kosztować, to wole się z nimi jeszcze trochę pomęczyć.

Oprócz tego jeszcze jedna sprawa mnie martwi, a mianowicie mój problem samej ze sobą. Ciągle ktoś się znajduje kto chce mi w jakiś tam sposób pomóc się otworzyć na świat. Słysze tylko "nie zamykaj się w sobie", "wyjdź do ludzi" itp. , ale czy ja tego chce? Jak wychodzę do ludzi to zawsze się robi jakaś afera, zaczynają się kłótnie, nieporozumienia, więc po co mam to robić ? Jak jest tak jak jest teraz jest dobrze(chodź czasem czuję przez chwilę posiadania kogoś, ale to jest chwila która szybko mija), panuje spokój. Poza tym mam już dość ranienia tej drugiej osoby, bo należę do jednostki aspołecznej, która nie potrafi żyć z kimś( przynajmniej tak mi się zdaje). Patrząc się na moje życie stwierdzam,że nie chce się otwierać, bo niby po co, by zranić kogoś lub samą siebie. To nie ma sensu, bo ja wiem że się nigdy nie zmienię, bo zmieniają się nie byłabym sobą. I tu znów powinnam się zastanowić, czy teraz jestem sobą. Szczerze mówią nie wiem kim jestem, bo za bardzo pokręciłam sobie w głowie.Czasem mam wrażenie jakbym była kameleonem zmieniającym się do otoczenia jakie mnie w danej chwili otacza. Mam już mojego takiego życia dość, ale nic z nim nie potrafię zrobić. Dużo bym dała by czuć się tak jak kiedyś, tęsknie za czasami kiedy odczuwałam jakieś uczucia, wiedziałam kiedy się nimi kierować, a kiedy logiką...i nie stwarzałam kłopotów i przykrości innym.
No nic czas pokarze co się ze mną stanie, jak na razie zamierzam tkwić w tych moich zamkniętych czterech ścianach, bo w nich najbezpieczniej
komentarze 

Weekend w domku

dodane: 2010-03-06 18:51:19 ostatnia zmiana: 2010-03-06 18:51:19
Ten weekend spędzam w domu...niestety tu nigdy nic nie mogę zrobić, bo zawsze trzeba coś innego zrobić lub się z kimś spotkać Wczoraj odwiedziłam moją najlepszą dentystkę, następny ząbek wyleczony . Dziś dzień zapowiadał się fajnie, jak co sobotę wybrałam się na zakupy i spacerek po moim pięknym rodzinnym mieście, spotkałam się z ciocią i jakoś do 14:00 żyłam. Po 14:00 nie wiem co się stało nagle zrobiłam się nie do życia, spać mi się chciało,nie miałam na nic sił więc postanowiłam, że się położę. Spałam do 17:30, wstając czułam się jeszcze gorzej, nie czułam ciała, chodziłam jak pijana (ale nic nie piłam). Potem moja siostra bliźniaczka włączyła piosenki francuskie, które słuchałyśmy w dzieciństwie i trochę się z siostrami ożywiłam, chodź dalej ze mną coś nie tak Wieczorkiem jak zawsze znów zrobię a6w, trzeba przecież na wiosnę i lato jakoś wyglądać, chodź przytyłam 5kg, to tak się cieszę przynajmniej nie mam niedowagi Muszę zacząć pilnować znów mojej wagi, by nie spaść.


A tu jedna z piosenek francuskich   BEZU-Ali Baba
komentarze 

Mam już wszystkiego dość

dodane: 2010-03-02 23:54:16 ostatnia zmiana: 2010-03-02 23:54:16
Mam już dość, ostatnimi czasy czuję się ciągle zmęczona i brak mi sił do życia. Rano zmuszam się do wstania z łóżka, bo nie potrafię już z niego wyskoczyć jak dawniej, nawet doszło do tego że mówię sobie "jeszcze 5 min" (tragedia ). O 21 chce mi się już spać i znów się muszę zmuszać by jakoś wytrzymać do tej 24, bo jak pójdę wcześniej spać to znów się obudzę o 3-4. Tęsknię za tamtymi czasami, kiedy byłam żwawa i nie czułam zmęczenia, nawet jak 24h nie spałam. mhm może za mało kawy piję, dawniej dziennie wypijałam 4-6, a teraz 2 góra 3, no ale to lepiej dla mnie przynajmniej nie wypłukuje z siebie potrzebnych substancji i serce mi nie stanie ( chociaż jakby stanęło to by się nic nie stało ).Nie ma co się okłamywać starzeje się i tyle. Poza tym problemem muszę wymyślić sobie jakiś plan tygodnia, bo z tego co widzę trudno będzie się wyrabiać z nauką, nie dość że mam pełno projektów to prace muszę zacząć robić. Zaczęłam znów robić a6w, może wreszcie wyrobie sobie kaloryferek na brzuchu ( fajnie by było).
komentarze 

temat na prace inż. już wybramy

dodane: 2010-03-01 23:36:46 ostatnia zmiana: 2010-03-01 23:36:46
Dziś dostałam temat mojej pracy inżynierskiej zamodeluje sobie trójwymiarową makietę kolejkową...pewnie będzie ciekawie Martwiłam się trochę tym wyborem, ale nie było tak źle, a temat mi się nawet podoba, chodź dość pracochłonny będzie Za tydzień dowiem się kto jest moim promotorem, no i trzeba będzie się zabrać za robotę
komentarze 

Pierwszy podmuch wiosny...

dodane: 2010-02-28 22:58:47 ostatnia zmiana: 2010-02-28 23:16:35
Pierwszy podmuch wiosny...niestety już ją czuję w sobie, moje zatoki znów dały o sobie znać, ale nie wiem czy się cieszyć, czy smucić...Z jednej strony się cieszę, bo lubię jak jest cieplutko, ale jak myślę o tym,  że co jakiś czas będzie mnie głowa boleć to mi się odechciewa wszystkiego.

A tu parę piosenek związanych z wiosną ( każda związana z miłością, nie mam pojęcia, czemu się  wiosna ludziom kojarzy z miłością):
Zabili mi żółwia -"Wiosna"
Marek Grechuta -"Wiosna ach to Ty"
Ania Wyszkoni  - " Przyjdzie wiosna znów"
Coma -"Daleka droga do domu"
komentarze 

Depresyjne ostatnie miesiące ;(

dodane: 2010-02-26 21:59:05 ostatnia zmiana: 2010-02-26 21:59:44
Dawno tu nie zaglądałam, chyba dlatego że wpadłam w depresyjny wir, ale na szczęście jakoś z tego wyszłam.Ostatnie 4 miesiące były ciężkie i trochę na tym ucierpiała moja psychika, nagle jak mi się świat zaczął walić, to wszystko waliło się razem z nim...kłótnie z bliskimi mi osobami, nieporozumienia ze znajomymi, w dodatku znów problemy z facetami, wszystko na raz. Dużo umiem znieść, ale tego wszystkiego nie byłam w stanie. Od tego czasu nie ma dnia bez łzy, każdy wieczór wygląda tak samo, obwiniam sama siebie za to wszystko, nie mogę znieść tego że byłam aż tak głupia i ślepa...szczerze mówiąc to od początku wiedziałam co będzie i jak się wszystko skończy, tylko dlaczego brnęłam w to, nie wiem. Jedno w tym całym zamieszaniu zobaczyłam, że ludziom mówiącym prawdę czasem nie wierzymy, bo nie chcemy wierzyć, bo często ta prawda boli , a ludziom którzy nas okłamują znowu wierzymy, chodź wiemy że to kłamstwo, bo nie chcemy spojrzeć w prawdzie w oczy, może dlatego że wiemy, że ich stracimy.... Jakbym patrzyła trzeźwo na różne sprawy, może bym nie straciła ludzi których kocham i bym nie musiała się męczyć z tymi którzy mnie ranili. Jakby ktoś nakręcił film z mojego życia, na pewno by wyszła niezła telenowela

Od stycznia na szczęście znów się zaczeło układać w moim życiu, są same plusy
+ znów się zamknęłam w swoich czterech ścianach, przynajmniej mam tam spokój, chodź czasem  wychodze do ludzi;
+ znów patrze się na facetów tak jak dawniej, czyli nie jak na obiekt potencjalnego chłopaka,     tylko jak na kolege i nic więcej ( chodź kilku facecetów się jeszcze ode mnie nie odczepiło);
+ zaliczyłam następny semestr, to zawdzięczam depresji, nic na depresje nie działa lepiej jak  nauka,  przynajmniej zajmowałam przytlaczające myśli  i się opłaciło i tym nie zawiodłam kogoś (to jest najważniejsze).

Od nowego roku też postanowiłam, że :
- zajmnę się nauką przez najbliższy rok ( wkońcu trzeba będzie się obronić);
- zostane w tym okresie singielką ( przynajmniej nie będe miała jakiś głupich problemów z facetami i nie będą zaśmiecać mi głowe )
- zmienie stosunek do rodziny, znajomych,będę poświęcać im wiecej czasu ( na ile to będzie możliwe);
- poświęce trochę czasu na moje hobby, które od bardzo dawna zostało wyrzucone w kąt
... jestem ciekawa co z tego wyjdzie

Z mojego życia wnioskuję, że jestem złą kobietą, ale jak mogę być dobrą jak wszyscy do okoła wbijają mi nóż w plecy, czasem mi niektóry  podają pomocną dłoń, ale to żadko się zdarza. Ale cóż trzeba żyć dalej i grunt się nie załamywać jak się wszystko wali, tylko próbować to naprawiać, nawet jak zdaje się to nimożliwe.
komentarze 

[*]

dodane: 2009-10-22 13:16:19 ostatnia zmiana: 2009-10-22 13:16:19
Od początku sierpnia lekarze mówili, że moja babcia może z dnia na dzień umrzeć, bo jej stan jest ciężki, ale ja nie chciałam dopuścić takich myśli do siebie.Nadszedł poniedziałek 19 października, po przebudzeniu dostałam smutną wiadomość, że babci już nie ma wśród żywych, jeszcze w sobotę byłam ją odwiedzić. Szybko pozałatwiałam sprawy na uczelni i pojechałam do domu.Wczoraj pożegnałam babcie, a zarazem moje dotychczasowe życie, bo teraz wszystko się zmieni, powroty do domu na weekend,święta,a najbardziej się boję wakacji. Zadaje sobie pytanie, "jak będzie wyglądało moje życie teraz?, ale odpowiedzi nie znam i dopóki nie doświadczę tego nie poznam.Nigdy za to nie zapomnę ostatnią, bardzo krótką rozmowę z babcią, powiedziała zaledwie sześć słów, które miały mnie przygotować na jej odejście, chodź ja wtedy nie chciałam przyjąć ich do wiadomości  
                                                        
komentarze 

Czekają mnie ciężkie decyzje

dodane: 2009-10-12 23:36:22 ostatnia zmiana: 2009-10-12 23:38:39
 Dziś dowiedziałam się,że do czwartku muszę sobie wybrać Instytut na uczelni...i mam dylemat,bo nie mam pojęcia który wybrać.Za dużo to ich nie ma, bo tylko 4 , ale ten który wybiorę będzie mnie kształcił do końca moich dni na Polibudzie, więc trzeba to dobrze przemyśleć.
Nic się poza tym nie dzieje,tylko jakiś taki nastrój depresyjno- jesienny wisi nade mną i zaczęłam słuchać takich zespołów jak Muzyka Domowej Roboty,Suchy Chleb Dla Konia, Czaqu itp.(ale często słucham smutnych piosenek).
komentarze 

Bez czego nie mogę żyć :)

dodane: 2009-10-09 22:23:39 ostatnia zmiana: 2009-10-09 22:23:39
Muzyka,zapraszam  na last.fm Kana-Huana last.fm
komentarze 

Po wakacjach

dodane: 2009-10-09 22:19:33 ostatnia zmiana: 2009-10-12 23:25:50
Długo tu nie zaglądałam,bo nie miałam czasu (ale mam nadzieję, że teraz będę częściej ).
O wakacjach powiem krótko, były minęły tak jakby ich w ogóle nie było
Poza tym,że miałam ciężkie wakacje, to odbyłam praktykę zawodową w jednej fabryce w moim mieście.Myślałam,że będzie gorzej, ale bardzo mi się podobała praca na stanowisku informatyka, no i oczywiście ludzie którzy tam byli, byli bardzo mili i pomocni .Przynajmniej już mam spokój z praktykami, teraz tylko skończyć 3 rok i VII semestr ,obronić prace inżynierską i się wybrać na studia II stopnia

komentarze 

wymarzone wakacje :)

dodane: 2009-06-23 17:04:33 ostatnia zmiana: 2009-06-23 17:04:33
dziś dostałam wyniki ostatniego egzaminu i zaliczyłam...teraz tylko muszę załatwić wpis i zanieść indeks do dziekanatu
ten rok akademicki był dla mnie koszmarem, więc się cieszę,że się już skończył
już WAKACJE nawet nie potrafię wyrazić swojego szczęścia
no i mam nadzieję ze moi kumple z roku też zaliczą ten semestr,życzę im tego
komentarze 

no i po dniach KLB

dodane: 2009-06-21 18:24:28 ostatnia zmiana: 2009-06-21 18:26:09
19-21.06.2009 to dni Kluczborka mojego rodzinnego miasta...
19.06 byłam na koncercie Maleo Reggae Rockers i Big Cyc, było super, nawet udało mi się dostać autografy od Big Cyca



20.06 byłam w jury w konkursach na zwierzątko z klocków LEGO, niezła zabawa dla dzieciaków  Ja się też nieźle bawiłam, chodź tak jakby w pracy byłam .

Oczywiście na koncerty w tym dniu nie poszłam, bo nie przepadam za K.A.S.A i Krawczykiem

Dziś zjechałam ostatni raz w tym roku akademickim do akademika, a za tydzień w poniedziałek będzie mój ostatni odjazd
komentarze 

Plan na ten tydzień zrealizowany :)

dodane: 2009-06-10 17:43:56 ostatnia zmiana: 2009-06-10 17:47:40
Od poniedziałku zaczęła się burza mózgów 
Zaliczenia za zaliczeniami, nauka nocami i wysiłek się opłacił
W ciągu trzech dni zdobyłam 9 wpisów, dla mnie to wyczyn ale się udało
Dziś też są imieninki mojej mamusi, więc życzę wszystkim Małgorzatom wszystkiego najlepszego
Wreszcie mogę sobie odpocząć cztery dni, a później znów ostatni w tej sesji egzamin
komentarze 

Ciężkie czasy ; (

dodane: 2009-06-04 21:18:05 ostatnia zmiana: 2009-06-04 21:18:05
Znów nadeszły ciężkie czasy, czyli sesja już czuje się zmęczona, a to dopiero początek, całą noc nie spałam, bo najpierw robiłam projekt na grafikę, a później minęła mi godzina na spanie i odechciało mi się spać. Jedno co dobre, że co miałam zaliczyć dziś zaliczyłam, chociaż nie było to aż tak łatwe jak myślałam.Od jutra zaczynam ostro zakuwać na egzaminy, które już na mnie czyhają w przyszłym tygodniu.Chyba za tydzień liczba  3 będzie mnie prześladować,bo są 3 dni nauki i w każdym dniu muszę zaliczyć 3 przedmioty .
komentarze 

Szczęście w nieszczęściu

dodane: 2009-06-01 22:30:40 ostatnia zmiana: 2009-06-01 22:30:40
Dziś dzionek mijał spokojnie,chociaż ciężko z nauką na programowanie systemowe , ale się zobaczy jak to się potoczy dalej.Miałam przeczucie żeby się na sieci nie uczyć i się opłaciło sie się okazało, że ich nie ma .Za to za tydzień będę miała nieciekawy wtorek trzy zaliczenia.
Poza tym dziś dzień Dziecka dostałam kilka życzeń i również składam wszystkim dzieciom tym dużym i tym małym wszystkiego najlepszego
komentarze 

Dziś do domciu

dodane: 2009-05-29 13:39:29 ostatnia zmiana: 2009-05-29 13:42:02
 Wczoraj się nudziłam, więc postanowiłam trochę posprzątać i się pouczyć.Dziś jadę do domu, a tam za dużo się nigdy nie nauczę, zawsze mam co robić (ale to tak jest jak się przyjedzie raz na 2 tygodnie )...jedno pocieszenie,że jeszcze niecały miesiąc i będzie trochę luzu, jak na razie trzeba się ostro zacząć uczyć 

ja na wykładach...nie ma jak nudny wykład jeszcze z samego rana
komentarze 

Mniej zawsze nadzieje...;)

dodane: 2009-05-27 22:54:39 ostatnia zmiana: 2009-05-27 22:54:39
Dzisiejszy dzień na uczelni był nawet bardzo udany, wszystko zaliczyłam (nawet o dziwo kolo z asm , chodź nie sądziłam, że go zaliczę).Poza tym jeszcze zostało mi 9 dni do końca areobicznej 6 weidera, efekty nawet są niezłe, mam nadzieje że po wakacjach będą lepsze,ponieważ mam  zamiar przez całe wakacje ją robić, ale się jeszcze okaże jak to wyjdzi.
komentarze 

feidie - pierwszy wpis

dodane: 2009-05-26 17:23:46 ostatnia zmiana: 2010-02-26 22:03:54
Na początek się krótko przedstawię :
Mam na imię Karolina, dla znajomych Kana,jestem 22letnią dziewczyną lubiącą punk,rock,metal,reggae i ska.
Studiuję Informatykę na Politechnice Opolskiej, już 3 rok (ale ten czas szybko leci).Poza infą, zajmuje się rysowaniem w wolnych chwilach.


Dziś dzień Matki :) jak zawsze zadzwoniłam raniutko do mamusi złożyć jej życzenia, bo się dopiero w piątek zobaczymy, do tego czasu muszę pomyśleć nad jakimś prezentem dla niej :P.
Poza tym ten dzień nie był zbytnio udany, do 14 było jeszcze spoko, ale po kolokwium z programowania systemowego już nie było tak wesoło (ale nie ma się czym przejmować za tydzień jest poprawka, to się zaliczy).Jakby nie moje zatoki, to by nie było tak źle, ale one znów dały o sobie znać.Będzie trzeba iść z nimi do lekarza, ale to dopiero po sesji :).Na wieczór mi zostało tylko nauczenie się na programowanie niskopoziomowe, bo trzeba zaliczyć następny program jutro.Całe szczęście,że w tamtym tygodniu zdążyłam zrobić drugi projekt z inżynierii oprogramowania, to miałam o jeden przedmiot  z głowy :).

komentarze 
Blogi
Designed by: http://www.iwebnet.org/
x